Wpisy z tagiem: dżem
sobota, 19 września 2009
W zeszłą sobotę pachniało u nas śliwkami. Poszłyśmy z Maman na całość. W dwóch wielkich garach smażył się czeko-dżem i powidła - śliwkowe rzecz jasna. Słoiczek tego ,słoiczek tamtego. Krągła śliwka i ostra jak brzytwa pestka. Aromat kakao i słodycz owocu. Czego więcej trzeba w pochmurny,wrześniowy dzień?
Poniżej podaję przepis na powidła śliwkowe i czeko-dżem.. Czeko-dżem - 3 kg śliwek węgierek - 1 kg cukru - 2 opakowania cukru waniliowego - 20 dag prawdziwego kakao 1. Śliwki umyć, wypestkować i gotować na małym ogniu aż zgęstnieją. 2. Dodać cukier, cukier waniliowy i znowu pogotować. 3. Dodać kakao i wymieszać. Nakładać do słoików i pasteryzować ok 10 min.
Powidła śliwkowe (niskocukrowe) Pozwólcie ,że zacytuję autorkę - Nieba w gębie ' Ja robię je od lat w ten sam sposób – robię klasyczną konfiturę - wszystkie owoce się do tego nadają - bez fixów, żel-fixów itp. itd. Tylko owoce i cukier - ilość cukru zawsze zależy tylko i wyłącznie od zawartości cukru w samych owocach. Czasem trzeba go więcej, czasem minimalnie - trzeba próbować i już. A konfitury smażę następująco: przebrane, umyte owoce (większe przepoławiam albo kroję na ćwiartki) zasypuje cukrem i powoli podgrzewam. Kiedy osiągną niemal temperaturę wrzenia, zmniejszam ogień i na bardzo słabym duszę jakieś 30-40 minut. Następnie wyłączam i odstawiam do przestygnięcia. W tym czasie z owoców powoli odparuje część płynu. Następnego dnia znów podgrzewam do zawrzenia i duszę około 40 minut - mieszając od czasu do czasu. Znów odstawiam do przestygnięcia. Zazwyczaj cała operacja trwa 3 lub 4 dni. Wszystko zależy od zawartości wody w owocach i od tego, jaką chcemy uzyskać konsystencję. Gotową konfiturę przekładam do słoików, zakręcam i pasteryzuję: słoiki wstawiam do garnka z wodą ( do 3/4 wysokości słoików) - na dno kładę bawełniana ściereczkę. Słoiki gotować 15-20 minut od momentu zagotowania się wody. Wyjmuje, ustawiam na ścierce suche aż do ostudzenia i gotowe .' Smacznego:)! Mój czeko-dżem i powidła ze śliwek biorą udział w:
niedziela, 16 sierpnia 2009
No to czas na.. ciasteczka! Chociaż robiłam je dość dawno- bo jeszcze na imieniny:),to nie odmówię sobie ich opublikować . Chodź początki były pechowe- pierwsza tura zaraz po upieczeniu wylądowała na podłodze, rozsypana w drobny mak,to Ja nie dałam za wygraną ,pobiegłam (dosłownie!) po brakujący składnik i musiałam,ale to musiałam je upiec. Wyszły pyszne,początkowo kruche,później bardziej miękkie o lekko wyczuwalnym smaku i zapachu proszku budyniowego. Polecam!
Przepis cytuję za Liską
|
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
O autorce
Ulubione
Zdjęcia i teksty są
mojego autorstwa i podlegają prawu autorskiemu.
Zanim skopiujesz - zapytaj!
*
Jeśli chcesz
umieścić mój przepis
na swoim blogu,
proszę podaj do
niego link.
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||