
Brukselka? Tak brukselka:) Do dania jej ostatniej szansy zachęciła mnie Liska parę tygodni temu.
I wiecie co?
Wcale nie jest niedobra. Wystarczy tylko trochę przypraw, sprawnej ręki* i może zamienić się w przepyszne warzywo. Tę zupkę dedykuję tym dla których jak zresztą i dla mnie do niedawna zjedzenie brukselki było największą karą.
(-:

Zupa cebulowa z brukselką
Przepis: Sophie Grigson
450 g cebuli, obranej i pokrojonej w piórka
30 g masła
1 łyżka cukru (użyłam trzcinowego)
1,2 litra wywaru z warzyw lub kurczaka
450 g brukselki, umytej, odcięte końce, główki przekrojone na pół
1 łodyga tymianku (użyłam 1/2 łyżeczki suszonego i kilka gałązek świeżego oregano)
sól i pieprz do smaku,
szczypta pieprzu cayenne (dałam zwykły, czarny)
grecki jogurt lub kwaśna śmietana
W garnku roztopić masło, wrzucić cebulę i dusić ją pod przykryciem 30-40 minut. Ogień powinien być malutki, cebulę należy co jakiś czas mieszać, by miękła ale się nie przypalała.
Dodać cukier, wymieszać i dusić bez przykrycia 10-15 minut.
Dodać brukselkę, wywar, tymianek. Gotować jeszcze ok. 15 minut - brukselka powinna być miękka, ale nie rozgotowana.
Wyjąć tymianek, jeśli używaliśmy świeżego.
Autorka radzi zupę zmiksować, ja jednak wolę ją w wersji niemiksowanej.
Doprawić solą, pieprzem. Podawać z jogurtem.
Smacznego!


* która będzie nacinała krzyżyki na główkach małych kapustek.