Blog o ciastach,ciasteczkach i innych słodkościach przygotowywanych przez młodą kuchareczkę

Wpisy z tagiem: czekolada

wtorek, 20 kwietnia 2010

Ile razy zdarzyło Wam się zepsuć ciasto akurat wtedy gdy tak bardzo Wam zależało aby było idealne?

U mnie zła passa trwa zazwyczaj przez cały tydzień, w myśl przysłowia, że nieszczęścia chodzą parami.Oczywiste czynności stają się trudne.

Urodzinowy tort był wychuchany i wydmuchany, a śmietana i tak nie chciała współpracować.

:-)

Nie znam się na tortach, ponieważ ich po prostu nie lubię. To ciasto, które nie zyska mojego wielkiego uznania, gdyż zwyczajnie jest nie w moim stylu. Czasem na wyraźne życzenie bliskiej osoby robię wyjątek. To chyba był mój pierwszy, poważny tort.Średnio udany (ze względu na tę nieszczęsną śmietanę). Jednak było w nim coś co wywołało u mnie zadowolenie, ciasto czekoladowe (to nie jest typowy biszkopt)! Wydaję mi się, że wyjdzie zawsze, jest bardzo pyszne, w smaku przypomina ciut brownies bądź murzynka. Na pewno jeszcze nie raz do niego wrócę. Drugi plus tej sytuacji to to, że udało mi się jak nigdy! .. pięknie poprzekrajać blaty:).**

.

 

a tak nawiasem:

W poświąteczny czwartek dotarła do mnie książka, po przejrzeniu  miałam wrażenie jakby wszystkie zdjęcia i przepisy z niej  były częścią mnie. To dziwne uczucie:p Zabawne, a zarazem budujące. Przypmniało mi się mnóstwo scen z ostatnich dwóch lat. Pamiętam dokładnie każdy przepis zamieszczany na blogu Dorotuś. To między innymi dzięki niej zaczęła się moja przygoda z blogiem. Cieszę się, że ktoś postanowił go wydać:).

Do ręki dostał ją również mój brat, miał on możliwość wybrania sobie jednego przepisu z niej (taki dzień dobroci raz do roku) i zgadnijcie co wybrał?

Oczywiście, że ten tort!:D

 

 

Tort Szwarcwaldzki (Black Forest Cake)

Pierwsza wzmianka na piśmie o Schwarzwälder Kirschtorte pojawiła się w 1934 roku. W 1949 roku zajęło 13 miejsce na liście najbardziej znanych niemieckich ciasta. Od tego czasu, Schwarzwälder Kirschtorte są znane na całym świecie.

Składniki na ciasto:

 

* 150 g gorzkiej czekolady, roztopionej

* 150 g miękkiego masła

* 150 g drobnego cukru

* 6 dużych jajek, osobno białka i żółtka

* 150 g mąki

* 1 łyżeczka proszku do pieczenia

* szczypta soli

 

Masło zmiksować z roztopioną, lekko ciepłą czekoladą, aż do gładkości. Kolejno i powoli wbijać żółtka i cukier, cały czas miksując. Wsypać przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, wymieszać. Białka ubić z solą na sztywno, delikatnie wmieszać do gęstej, czekoladowej mikstury.

 

Ciasto przelać do wyłożonej papierem tortownicy o średnicy 24 cm. Piec w temperaturze 170ºC około 30 - 40 minut (nawet krócej, do tzw. suchego patyczka). Ostudzić, przekroić wzdłuż na 3 blaty.

 

Można również upiec osobno 3 blaty (ja tak zrobiłam), każdy blat piecze się około 12 minut i nie ma problemu z przekrojeniem ciasta na 3 równe części ;)

 

Syrop do nasączenia blatów:

 

* 75 ml soku z wiśni (może być z kompotu, może być syrop z wiśni z puszki)

* 75 ml likieru wiśniowego

 

Wymieszać.

 

Masa wiśniowa:

 

* 150 ml kompotu z wiśni

* 2 łyżki cukru

* 2 łyżki mąki ziemniaczanej

* 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

* 50 ml likieru wiśniowego

* 700 g wiśni świeżych, zamrożonych (po odsączeniu wody) lub z kompotu, syropu, itp.

 

Wszystko dobrze wymieszać (oprócz wiśni), podgrzać i mieszać do zgęstnienia (jak kisiel). Na sam koniec dodać wiśnie, wymieszać delikatnie, odstawić do wystygniecia.

 

Ponadto:

 

* około 750 ml - 1 L śmietany kremówki (30%) na przełożenie i ozdobienie

* 4 łyżki cukru pudru

 

Śmietanę ubić na sztywno z cukrem pudrem.

 

Wykonanie tortu:

 

Na paterę położyć pierwszy blat ciasta, nasączyć syropem (50 ml). Na niego wyłożyć połowę masy z wiśni, 1/4 bitej śmietany. Przykryć kolejnym blatem, znów nasączyć (kolejne 50 ml), wyłożyć resztę masy wiśniowej, kolejną część bitej śmietany. Przykryć ostatnim blatem ciasta, lekko przyciskając, nasączyć (ostatnie 50 ml).

Tort z wierzchu i po bokach udekorować resztą bitej śmietany, ozdobić wiśniami (mogą być czereśnie koktajlowe) oraz wiórkami czekolady. Przechowywać w lodówce.

 

Smacznego :)

 

do ubitej śmietany można dodać żelatyny - ja tego nigdy nie robię

* tak, tak taki miał być:D!

** co zawdzęczam nowemu przyrządowi:)

wydrukuj przepis

poniedziałek, 08 marca 2010

Dobrze jest gdy ktoś pamięta, dobrze jest gdy dostaje się coś miłego, dobrze jest móc być pierwszy raz w życiu w sklepie z prawdziwą czekoladą.

'Le CHOCOLAT założyliśmy z zamiarem stworzenia prawdziwej oazy radości dla wszystkich mieszkających w Polsce znawców i smakoszy autentycznej czekolady. To polska firma, która przywiozła do Polski zagraniczne, prawdziwe czekolady najwyższej jakości. 25 marek słynnych, światowych czekolad jak m.in. GODIVA, GALLER, czy SUMMERBIRD oraz SLITTI, nigdy wcześniej nie były dostępne w Polsce. Teraz mamy je tutaj.

Mamy zaszczyt powitać Cię w naszym ekskluzywnym, pierwszym w kraju Salonie Le CHOCOLAT, który mieści się w Warszawie przy ul. Żurawiej 26. To w nim odkryjesz wybór najbardziej luksusowych czekolad z czterech kontynentów. To tutaj, odkryjesz piramidę pralinek która we wszystkich wzbudza słodkie marzenia, niezapomniane kreacje smaków oraz ciepłe przyjęcie.

Chocolatiers, których produkty przedstawiamy są szczególnymi kreatorami na rynku. To światowi liderzy rynku luksusowych słodyczy, obecni w najbardziej prestiżowych, wybranych sklepach od Nowego Yorku, przez Paryż aż do Tokio.

Polecamy czekolady wyprodukowane wyłącznie z surowców najwyższej jakości. Wiąże się to z wyborem przez nich odpowiednich plantacji i ziaren kakaowca, sprawdzeniem praktyki fairtrade i poszanowaniem środowiska naturalnego. Tylko wówczas możemy mieć pewność, że oferowane przez nas produkty mogą w pełni zadowolić Naszych wymagających Klientów.

Ogromną przyjemność sprawia nam praca z czekoladą, bo w ten sposób dostarczamy innym uczucie szczęścia na co dzień. To jak „podmuch luksusu” dla każdego.

Cieszymy się aby powitać Cię w gronie Klientów LeCHOCOLAT.'

Wszystkiego naj kobitki!

Odsyłam do Le Chocolat

 

Salon Le CHOCOLAT

ul. Żurawia 26

00-515 Warszawa

Polska

Godziny otwarcia:

Pon.- Pt. 10-19

Soboty 11-16

 

źródło zdjęć sklepu i tekstu- http://www.lechocolat.pl/s/1/onas.html

 

 

 



poniedziałek, 01 marca 2010

 

Były pączki, było brownies czas i na makaroniki.

W moim przypdaku porażkowe;p, ale cóż.. przecież " człowiek uczy się na własnych błędach!"

Na nic dziesiątki przeczytanych kartek o tym jak je robić, jak sprawić żeby nie pękły i miały 'stopkę'.

Dobra, koniec z tym rozpamiętywaniem strat;p. Kiedyś udadzą mi się takie piękne jak Wasze;)!

A dziś.. przentuję moje pierwsze, popękane maszkarony:).

Kawowe makaroniki z czekoladą

(Pyszne lekko ciągnące, wciągające i słodziutkie, przepis cytuję za Fellunią:)

 

Składniki:

 

makaroniki:

 

100g białek (mniej więcej 3)

 

40g drobnego cukru

 

200g cukru pudru

 

120g mielonych migdałów

 

1 łyżka kawy mielonej lub rozpuszczalnej

 

 

 

krem czekoladowy:

 

100g czekolady

 

kilka łyżek śmietanki lub oleju, jeśli musimy unikać nabiału ( darowałam sobie to wszystko i nadziałam je po ludzku Nutellą ;p)

 

ewentualnie cukier do smaku (bez przesady, makaroniki są dość słodkie, pasuje więc do nich krem nieco bardziej wytrawny)

 

ewentualnie trochę rumu lub pasującego likieru

 

 

Przygotowanie:

 

1. Makaroniki: białka trzeba rozdzielić przynajmniej dzień wcześniej. Trzymamy je przykryte w lodówce i wyjmujemy nieco wcześniej przed przygotowaniem makaroników, tak aby były mniej więcej w temperaturze pokojowej. Podobno to nie żadna magia tylko wtedy nieco wysychają i efekt końcowy jest lepszy. Niektóre przepisy przewidują nawet dodanie nieco białek sproszkowanych ale nie próbowałam bo nie mam tego specyfiku.

 

2. Migdały trzeba zmielić razem z kawą i cukrem pudrem w malakserze na drobny proszek.

 

3. Białka ubić na dość sztywną pianę, dodać drobny cukier i jeszcze chwilę ubijać. Piana ma być sztywna ale nie ma się rwać (to właściwie ogólna zasada odnośnie ubijania piany z białek).

 

4. Teraz będzie najważniejszy krok dla makaroników. Do piany wsypujemy migdały zmielone z kawą i cukrem pudrem i mieszamy wszystko razem łyżką. Mieszana substancja będzie robiła się coraz rzadsza, trzeba uchwycić właściwy moment. Musi być na tyle rzadka, żeby makaroniki się nieco rozpłynęły, ale nie aż tak by były płaskie jak opłatki. Można sprawdzać wykładając trochę masy na talerzyk. Jeśli po wstrząśnięciu talerzykiem masa rozpłynie się na równiutkie, ale wypukłe kółko to jest ok, a jak trzyma krzywy kształt to mieszamy jeszcze 2-3 razy. Jeśli się rozpływa za szybko to jest za późno i zaczynamy od nowa. Moje, jak widać na zdjęciu, są nieco krzywe, zbyt grube a te małe wzgórza od końcówki do szprycowania nie znikły całkiem. To wszystko oznacza, że powinnam jeszcze zakręcić łyżką 2 razy :).

 

5. Można nakładać makaroniki łyżeczką ale łatwiej to zrobić z rękawa cukierniczego. Jeśli nie mamy to bierzemy torebkę ze sztywnej folii i ucinamy jeden róg, też będzie dobrze. Można również zwinąć nieco pergaminu w tytkę. Końcówka do szprycowania musi być okrągła i dość szeroka (mniej więcej 1cm średnicy), jeśli takiej nie mamy to nie bierzemy żadnej tylko szprycujemy wprost z rękawa.

 

6. Na blachę wyłożoną pergaminem nakładamy okrągłe ciasteczka o średnicy około 3 cm w odstępach około 2-3cm. Jak skończymy to trzeba uderzyć blachą płasko w stół, tak aby makaroniki się nieco rozpłynęły. Z tej proporcji wyjdą 2 blachy ciasteczek.

7. Odstawiamy przygotowane blachy na około godzinę do obeschnięcia. Nagrzewamy piekarnik do 160°C, wstawiamy ciasteczka i pieczemy przez jakieś 15 minut. Potem wyjmujemy i odstawiamy do wystygnięcia. Dopiero potem odklejamy je od papieru (ciepłe mogą się rozwarstwić).

 

8. Krem czekoladowy: czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej razem ze śmietanką lub olejem. Można dodać rum lub likier, wymieszać aż krem będzie gładki i odstawić do przestygnięcia.

 

9. Nakładać odrobinę czekolady na ciasteczka i sklejać je parami. W międzyczasie można zaparzyć kawy lub herbaty, tak aby nie tracić czasu jak już będą gotowe.

 

 

Uwagi: zamiast kawy można użyć kakao, zielonej herbaty lub innych sproszkowanych substancji smakowych. Często dodaje się też barwniki spożywcze dla uzyskania pojechanych kolorów makaroników, przy czym one również powinny być w proszku a nie w płynie, żeby nie rozcieńczać masy makaronikowej. Nadziewamy ulubionym kremem, zazwyczaj pasującym kolorystycznie i smakowo do ciasteczek.

 

 

* tak myślę sobie, że to mogło się stać przez mrożone białka, nic innego nie przychodzi mi do głowy, ponieważ zostawiłam je jak było nakazane (przez ok. 1 dzień w temp. pokojowej)

**  maszkarony to bardzo trafna nazwa Ani, której to makaroniki wcale nie były szkaradne:D

wydrukuj przepis

niedziela, 21 lutego 2010

Czekoladowo dziś znów.. a jakże;) Co jak co, ale w  ten weekend nie można sobie jej  szczędzić. Zupełnie przypadkiem, wręcz idealnie utrafiłam z propozycją wykonania Brownie w ramach  Lutowej Weekendowej Cukierni. Ono bowiem  świetnie wpasowuje się w akcję Bei.

 

Czekoladowe bezmączne brownies z truskawkami

( przepis pochodzi z magazynu The Australian Women's Weekly' - flourless hazelnut chocolate cake,  przepis podaję z moimi zmianami)

 

Składniki:

 

- 35 g kakao

 

- 80 ml gorącej wody

 

- 150 g gorzkiej czekolady, roztopionej ( pół gorzkiej Wedla i mlecznej Lindt)

 

- 150 g masła, roztopionego (dałam w kawałeczkach)

 

- 220 g ciemnego brązowego cukru wraz z białym

 

- 100 g zmielonych orzechów migdałowych

 

- 4 jajka

- 120 g mrożonych truskawek

 

Dodatkowo:

 

- 1 łyżka kakao, do dekoracji

 

1. Kakao wymieszać z gorącą wodą do gładkości. Wlać do niego roztopioną czekoladę, kawałeczki masła, wsypać cukier, orzechy i dodać żółtka. Zmiksować. Dodać truskawki.

 

2. Białka ubić na sztywną pianę. Delikatnie połączyć z czekoladowym ciastem.

 

3. Blaszkę o boku 19 - 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać do niej czekoladową miksturę. Piec w temperaturze 180ºC przez 40-50 . Przestudzić 15 minut w blaszce, wyjąć na talerz, do góry spodem, zerwać ostrożnie papier. Oprószyć kakao, pokroić na kwadraty.

 

4. Z przepisu wychodzi 1 nieduża blaszka - 9 sycących porcji.

 

Smacznego!:)

Ps: A Brownies? Brownies jak to Brownies mega czekoladowe. Krzepiące i taaakie pyszne;). Potraktowałabym je bardziej jako deser niż ciasto. Niezwykle lekkie za sprawą braku mąki.

wydrukuj przepis

Serdecznie zapraszam do Galerii Chleba na  autorski chleb z czekoladą i kminkiem

piątek, 19 lutego 2010

jDziś będzie o czekoladzie samej w sobie.. dobrej:)

Takiej umilającej chwilę przy cennej książce.

Owa książka to najcienniejsza jaką kiedykolwiek miałam. Jeszcze przedwojenna po mojej praprababci. W opłakanym stanie, będąca jedynie fragmentem z pozółkłymi i delikatnymi stronami, które każdy szybki ruch może przerwać.

Trzymana w zeszycie z misiem, jak najcenniejszy skarb.

Jeśli spędza się popołudnie przy takiej właśnie książce to aż prosi się do towarzystwa czekolada ze słoniem- na szczęście, rozpuszczana powoli w rondelku bez żadnych dodatków. Poprostu sama w sobie.

Czekolada

-tabliczka dobrej belgijskiej czekolady conajmniej 70%, lubię Côte d’Or

Wrzucamy połamaną tabliczkę czekolady do rondelka i mieszamy silikonową szpatułką  aż do całkowitego rozpuszczenia, maczamy w niej owoce, palce, łyżki czy co tam chcemy:)

Wszystkiego czekoladowego Wam życzę na ten weekend:*

Olcik.

 

wydrukuj przepis

 

piątek, 05 lutego 2010

No Mili Państwo dziś mamy Światowy Dzień Nutelli!

Jako, że zdałam sobie sprawę z tego faktu wczoraj o godzinie 23.40 przy okazji planowania dzisiejszego dnia*, to niestety nie udało mi się upiec wcześniej zamierzanego Nutella Cake z przepisu Nigelli.

No cóż.. trzeba było na poczekaniu wymyślić coś innego. Prostego, a zadowalającego.

Co byście powiedzieli na kanapkę z Nutellą, bananem i masłem?

mi smakowało, bardzo.

A przy okazji i humor z rana się poprawi:)

Szczerze wierzę, że to właśnie m.in. dzięki tak bogatemu w endorfiny śniadanku miałam bardzo udany dzień:)

Wszak śniadanie to najważniejszy posiłek dnia.

Kanapka z Nutellą i bananem

Nutella sadwich with banana

- około 3 łyżek Nutelli

- pół dojrzałego banana

- masło

- bułka

Kroimy.Smarujemy, smarujemy, kroimy, układamy na bułce i gotowe (-;

Smacznego.

Pozdrawiam, Olcik!

Ps: Uwaga, uwaga. Ta kanapka to mój autorski przepis, wymyślony pod wpływem chwili.

Ta kanapka jest bardzo w moim typie

* a dzień miałam baaardzo ciekawy:). Spędzony na zakupach i to nie byle jakich zakupach! (-;. Reszta jutro.

 

wtorek, 12 stycznia 2010

Śnieg, duuużo śniegu, trochę zmartwień i brownie, sero-brownie.

Brownie'owy mój debiut baaardzo udany szczerze powiem:)

Połączenie dwóch najlepszych dla mnie składników- sera i czekolady. To nie może się nie udać.

To jest pyszne!

Za przepis bardo dziękuję Asi z Kwestii Smaku, jest doskonały!


Sero-brownie

Składniki:

Masa czekoladowa:

120 g miękkiego niesolonego masła

250 g cukru

2 jajka + 1 żółtko

200 g czekolady gorzkiej (np. Lindt 70%), roztopionej w kąpieli wodnej

4 łyżki ostudzonej mocnej kawy (espresso)

1 łyżka rumu lub brandy

165 g mąki

1 łyżeczka proszku do pieczenia

szczypta soli

30 g orzechów laskowych

 

Masa serowa:

340 g twarogu śmietankowego zmielonego (np. President)

100 g cukru

1 żółtko

30 g mąki

starta skórka z 1 pomarańczy

1 łyżka wyciśniętego soku z pomarańczy

 

Przygotowanie:

* Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Formę o wymiarach 20 x 23 cm wyłożyć folią aluminiową.

* Masa serowa: Utrzeć ser z cukrem. Ciągle ubijając mikserem dodać żółtko, następnie wsypać mąkę. Na koniec zmiksować ze skórką i sokiem pomarańczowym, uzyskując dość gęstą konsystencję masy.

* Masa czekoladowa: Utrzeć masło z cukrem, następnie stopniowo wbijać jajka i żółtko, cały czas ubijając. Wymieszać z roztopioną czekoladą, następnie z kawą i rumem (lub brandy). Dodać przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i solą. Wymieszać na jednolitą masę, połowę wyłożyć do przygotowanej formy. Łyżką rozłożyć połowę masy serowej i zrobić ósemki, delikatnie mieszając ciemną i jasną masę. Następnie miejscami wyłożyć masę czekoladową, rozsypać orzechy, nałożyć masę serową i delikatnymi ruchami zrobić kilka ósemek. Można też masę serową włożyć do rękawa cukierniczego i wciskać ją w masę czekoladową.

* Piec w środkowej części piekarnika przez około 25 minut. Patyczek zanurzony w cieście powinien być delikatnie wilgotny. Konsystencja powinna być pośrednią pomiędzy ciastem bardzo wilgotnym a sypkim. Studzić w formie. Pokroić po całkowitym ostudzeniu.

Smacznego:)

Pozdrawiam Anię, która dosłownie wyczuła, że upiekę czekoladowe ciacho (-:

środa, 25 listopada 2009

Ostatnio mam wrażenie,że wszystko już było, i pogoda,i pałka z fizyki,i nauka po nocy,i czerwony sweter,i kanapka z jajkiem. Brak weny również:-)

Potrzebuję przestrzeni i nowości,takiej nieodkrytej ,nieprzewidywalnej i niosącej ze sobą lepsze jutro.

Chyba muszę posprzątać w swoich manatkach.

 

To co ,to może gruszeczka?

Gruszki a'la Piękna Helena

( moja wersja)

3 gruszki (np. Konferencje)

20 dkg dobrej jakości czekolady (osobiście dodałam czeko-dżem:)

2 szklanki wody

odrobinka soku z cytryny

garstka płatków migdałowych

cukier trzcinowy

 

1. Gruszki umyć,obrać,przekroić na pół,usunąć nasiona.Do wody wsypać cukier,ugotować na syrop,włożyć do niego gruszki i gotować ok.10 min.

2. Miękkie gruszki wyjąć,oziębić.Czekoladę rozpuścić z niewielka ilością wody.

3. Wyjmujemy talerzyk i kładziemy na nim gruszkę.Ową gruszkę polewamy czekoladą oraz dekorujemy płatkami.

Smacznego:)

czwartek, 15 października 2009

 

Pierwszy raz w życiu w moje urodziny pada  śnieg.

Pierwszy raz w swoje urodziny poszłam do szkoły.

Pierwszy raz w życiu w swoje urodziny upiekłam ciasto.

Jak to mówią.. zawsze musi być ten pierwszy raz :-).

A tak nawiasem mówiąc to zime mamy proszę państwa,kataklizm jakiś .

Gałęzie się łamią nad głowami.Orzech "wszedł" mi na balkon.Brak prądu,wody i światła.

Czy to jakiś znak?:P

 

..

Wczoraj zadając sobie pytanie ,co na dzisiaj upiekę .. przed snem pomyślałam: "Upiekę to ,co mi jutro przyjdzie pierwsze na myśl." .Nie ukrywam wiele słodkości przewijało mi się przez głowę.Chciałam żeby było smacznie,niebanalnie i co najważniejsze- bez zbędnej ilości czasu. O 8 rano wiedziałam już czego chcę.Chcę  Ciasta czekoladowego z gruszkami Nigelli !,pomyślałam.

Nie było tak łatwo,bo w między czasie odcięli mnie od prądu,wody i światła na 3 h.

A gdy włączyli już światło .. odtańczyłam swój taniec szczęścia i zabarałam się za wspomniane wcześniej ciacho.

Zostało okrzyknięte najlepszym (chyba) ciastem jakie  upiekłam. Nie dziwię się,na dzisiejszy dzień wpasowało się idealnie.  Polecam. Zasmakuje dosłownie! każdemu. :)

 

Ciasto czekoladowe z gruszkami

' To połącznie przepisu na grudzki Piękna Helena i Eve's pudding..'

6-8 porcji

- 1 duży słoik gruszek w syropie (najlepiej domowej roboty:)

- 125 g mąki

- 25 g kakao w proszku

- 110 g miałkiego cukru ( w tym cukier waniliowy)

- 110 g miękkiego masła (w tym trochę do wysmarowania blachy)

- 1 łyżeczka proszku do pieczenia

- 1/4 łyżeczki sody

- 2 jajka

- kilka kropel aromatu waniliowego

- kilka kropel likieru Amaretto (.. to już mój pomysł:P)

 

1. Rozgrzej piekarnik do 190 stp. i natłuść masłem kwadratową formę o boku 22 cm.

2. Odsącz gruszki i ułóż je na dnie formy.

3. Zmiksuj pozostałe składniki,aż powstanie rzadkie ciasto.

4. Zalej gruszki ciasrem i wstaw do piekarnika na 25 minut.

5. Po upieczeniu odstaw ciasto na 5-10 minut i pokrój na porcje- ja dzielę ciasto na 9 kawałków,robiąc dwa cięcia wzdłóż i dwa w poprzek.Podawaj ciasto z ciepłym sosem czekoladowym.

Sos czekoladowy:

- 150 gram dobrej jakościowo czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej.

 

Smacznego!:)

*(przepis z moimi zmianami)

 

piątek, 24 lipca 2009

Właściwie to miał być torcikiem:),ale cóż-warunki pogodowe nie pozwoliły mu na to:). Pomijając to już wspomniałam ,że nie mam "ręki" do żelatyny. No cóż,ale tak też jest fajnie- taki lodowy deserek dokładnie w takim smaku jaki sobie wymarzyłam- czekoladowy mus i wiśnie ! Taak.. wczoraj do szczęścia tego mi było trzeba.

 

Luksusowy tort czekoladowy

(przepis Ewy Aszkiewicz z "Domowych wypieków"* :)

Składniki:

- łyżka masła

- wafle andruty

Krem:

- 3 kopiaste łyżeczki żelatyny

- 2 łyżki przegotowanej,zimnej wody

- 1/2 szkl. mleka

- mała laska wanilii lub 1/2 dużej

- tabliczka dobrej gatunkowo ,twardej czekolady (mlecznej lub deserowej)

- 2 jajka

- szklanka cukru pudru

- 200 ml śmietany kremówki

- 3/4 szklanki odsączonych z zalewy cukrowej wiśni (dałam słoiczek kompotu)

- łyżeczka kawy rozpuszczalnej rozpuszczona w jednej łyżce wody

- łyżeczka cukru pudru

- śmietan-fix

Dekoracja:

- tabliczka startej czekolady

- wiśnie

- biszkopty Ladyfinger

1. Tortownicę smarujemy masłem i wykładamy andruty.

2. Przygotowujemy krem: żel;atynę zalewamy 2 łyżkami zimnej wody.Gdy napęcznieje stawiamy na parze,by dokładnie się rozpuściła.Do mleka dodajemy wanilię i pokruszoną czekoladę-podgrzewamy.Gdy skłaniki się połączą,zestwiamy z ognia.

3. Całe jajka ubijamy ze  szklanką cukru pudru na gęsty puch,dodajemy w czasie ubijania rozpuszczoną w mleku czekoladę (wanilię odrzucamy) oraz rozpuszczoną żelatynę ,a następnie cały czas ubijając- łyżkę śmietany.

4. Na spód tortownicy wykładamy wiśnie,na owoce kładziemy krem,wyrównujemy,wstawiamy do lodówki.

5. Przed podaniem tortu ubijamy resztę śmietany z łyżeczką cukru,kawą  i zagęstnikiem.Dekorujemy nią tort i przybieramy według upodobań. Schładzamy.

Smacznego!:)

 

Ps:a wogóle to zauważyłam ,że bardzo rzadko robię coś z czekoladą.. hmm.. dziwne.

Pps: Dziękuję bardzo niezastąpionemu Irytkowi,który jest sprawcą pewnych,małych zmian na blogu :*

Częstujcie się,bo mam jeszcze kawałek! :)

*U mnie nie był torcikiem ,jedliśmy w pucharkach ,więc uznaję go za desero-torcik:)

 

U Viridianki pojawiło się podsumowanie

 
1 , 2
| < Luty 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29        
O autorze
Zakładki:
O autorce
Ulubione
Zdjęcia i teksty są mojego autorstwa i podlegają prawu autorskiemu. Zanim skopiujesz - zapytaj! * Jeśli chcesz umieścić mój przepis na swoim blogu, proszę podaj do niego link.
Tagi
zdrowa żywność