Są takie smaki -smaki dobrych chwil.
Smaki dzieciństwa.
Smaki miłości.
Smaki pierwszych owoców i warzyw.
Niezapomniane.
Smaki do których wracamy ,gdy jest nam źle,tzw."uspokajacze".
Jest taki jeden smak do którego mam sentyment i choć zaliczyć go można do dziwnych,nie każdemu przypadających do gustu. . mi pasuje bardzo. Kaszanka w cieście!
Jednak potrzebna jest ochota na to mamine danie- Bez niej nie zasmakuje tak jak powinno.I taką ochotę miałam właśnie przedprzedwczoraj. Warunki były polowe,bo byliśmy u dziadka na wsi:).
Mogę polecić wszystkim tym,którzy lubią kaszankę ,a zarazem racuchy.Nie pożałujecie!:)

Kaszanka w cieście
( cytuję za moją mamą,przepis pochodzi od jej mamy:)
- pół kilo dobrej kaszanki
- 1 szklanka mąki
- 1 szklanka mleka lub owdy
- 2 jajka
- szczypta soli
- olej do smażenia
1.Z mleka lub wody,mąki i soli wyrabiamy w dużej misce ciasto .Kaszankę kroimy na grube plastry.Dodajemy .Lekko mieszamy.
2. Rozgrzewamy na patelni olej ( nie może być go za mało),łyżką stołową nakładamy ciasto. Smażymy z obu stron na złoty kolor.Podajemy na gorąco lub na zimno ( dla mnie pyszne też na drugi dzień).
Smacznego! :)
Ps: Absolutnie najlepsze na ,gdy zrobi je mama.
