Wpisy z tagiem: olej
niedziela, 25 kwietnia 2010
Zadziwia mnie to jak przewrotna jest fortuna, dzisiaj cieszę się z wypracowanej czwórki, jutro patrzę z niedowierzaniem na jedynkę z plusem. Tak samo jest z przyrodą, dziś widzę kwitące drzewa, jutro zobaczę ich owoce. Panta rhei.
Szukam powodów do radości, piekę łatwe- trudne ciasto . Jak napisała Liska, to ciasto dla tych którzy nie mają problemów z zastosowaniem się do ogólnie panujących zasad. Gdy jajka mają mieć temperature pokojową, a mąka przesiana to tak musi być i koniec kropka. Nie można się wściekać o to, że ciasto nie wyszło jeśli mąkę wsypaliśmy prosto z torebki, żółtka wymieszaliśmy byle jak i na końcu wmieszaliśmy bezę.
Cytrynowe ciasto biszkoptowe (Lemon Chiffon Cake) Źródło: The fundamental technique of classic pastry arts, The French Culinary Institute 1 ciasto o średnicy 22,5 cm (Ja piekłam z połowy porcji w tortownicy o śr. 16 cm, dziękuję Ci Szarlotku ;* przyp. red. Olcik)
5 dużych żółtek, w temperaturze pokojowej 80 ml oleju roślinnego Sok i skórka starta z 1 cytryny 150 g mąki pszennej, przesianej przez sitko 1 i 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
Beza: 5 dużych białek, w temp. pokojowej 150 g cukru
Dodatkowo: kilka łyżeczek domowej marmolady pomarańczowej lub np. lemon curd
Piekarnik nagrzać do 175 st C. (funkcja: pieczenie góra-dół) Miękkim masłem posmarować spód formy do pieczenia (nie smarujemy boków). Odstawić. Żółtka połączyć w średniej misce z olejem, skórką i sokiem z cytryny i dobrze ubić. Mąkę przesiać przez sitko, połączyć z proszkiem do pieczenia i używając drewnianej łyżki, wmieszać suche składniki do masy z żółtkami uważając, by nie było grudek. Aby zrobić bezę, białka wlać do miski i ubijać - najpierw na wolnych obrotach by białka napowietrzyć, dodać cukier, zwiększyć obroty do jak najwyższych i ubijać ok. 5 minut, aż masa będzie sztywna. Używając łopatki, delikatnie wmieszać bezę do masy. Przełożyć masę do formy. Wygładzić wierzch i piec 35-45 minut. Ciasto powinno by rumiane. Formę z ciastem wyjąć z piekarnika i ostudzić zanim je z niej wyjmiemy.
Smacznego!
Ps: A jutro pochwalę się przepyszną marmoladą pomarńczową widoczną na zdjęciach:)
środa, 03 marca 2010
Wybrałam się w sobotę na grzybobranie:P. Pierwszy raz chyba od początku mojego życia zachciało mi się grzybów. I to jak! :) Podobno co 7 lat człowiek cyklicznie się zmienia. To chyba prawda, bo mi ostatnio zupełnie zmienił się gust kulinarny.
Po zachwycie nad nowo nabytą ( w piątek) oliwą truflową w spary'u i odkurzenia sobie w pamięci tego i tego przepisu wiedziałam dokładnie czego chce. Sosu śmietanowo- grzybowego z makaronem. I to było to! Pyszny, przepyszny, najpyszniejszy. I nawet nie przeszkadzał mi tak zapach moczonych suszonych grzybów.
Sos śmietanowo- grzybowy z makaronem pełnoziarnistym Uwaga bardzo sycący! ( przepis cyuję z Truflą z moimi drobnymi zmianami ) porcja dla 2 osób (przepis zgodny z KPP oraz MM)
- 150g pieczarek - 15g suszonych grzybów (u mnie borowiki) - 1 szalotka (lub 1/2 średniej cebuli) - 1 mała szczypta kminku - 1 duży ząbek czosnku - 2-3 szczypty koniecznie świeżo mielonego czarnego pieprzu - 2-3 szczypty soli morskiej+1 łyżeczka sosu sojowego - 1 średnia marchewka (obgotowana wcześniej) - 3 łyżki gęstej, kwaśnej śmietany - 1 szczypta tymianku - 2 łyżeczki masła+2 łyżeczki oleju z pestek winogron/ słonecznikowego
Suszone grzyby wrzucić do 1 szkl. wrzątku, moczyć 20 min. następnie gotować na średnim ogniu do miękkości i odcedzić na sitku. Gdy ostygną drobno pokroić. Pieczarki pokroić w drobną kosteczkę, szalotkę w cienkie półplasterki. W rondlu o grubym dnie rozgrzać olej i masło, dodać szalotkę i dusić aż będzie zupełnie miękka. Dodać grzyby, kminek i wymieszać. Dodać zmiażdżony czosnek i pieprz, wymieszać. Dodać sos sojowy i sól do smaku. Dusić na średnim ogniu, mieszając od czasu do czasu aż grzyby będą miękkie (ok. 5-7min.) Wlać śmietanę, wymieszać, dodać tymianek i gotować na malutkim ogniu aż sos zgęstnieje. Trufla radzi podawać z kaszą jęczmienną lub inną ulubioną kaszą, ja podawałam z makaronem pełnoziarnistym. Smacznego!
środa, 17 lutego 2010
Na dobre zakończenie Karnawału proponuję pączki!:D Z advocatem.. robione wczoraj o godzinie 22 z hakiem:p. Chodziły za mną od dawna tak właśnie nadziane.. i można powiedzieć doczkały się (: Dodatkowo moje debiutanckie pąki były udane niestety tylko w 1/3 pozostawiając po sobie niechciane wspomnienia. Trzeba więc było je jakoś wymazać. Nie napiszę nic więcej oprócz jednego wielkiego "Mniaaam!". Usmażyłam ich siedemnaście, nie minęła doba a zostały tylko dwa:-).
Pączki z Advocatem ( na 17 pączków, w porywach do 20) Składniki: -0,5 kg mąki pszennej - 40 g drożdży - 200 ml ciepłego mleka - 50 g rozpuszczonego masła - 50 g cukru pudru - 2 żółtka - szczypta soli - kieliszek rumu
Nadzienie: -pół szklanki mleka -szklanka adwokatu -1 żółtko -budyń śmietankowy -1 łyżeczka cukru trzcinowego
Dodatkowo: - cukier puder do posypania pączków
Mąkę przesiać do miski. Drożdże rozkruszyć, rozetrzeć z 1 łyżką cukru, połączyć z mlekiem, dodać płaską łyżkę mąki, wymieszać i całość wlać do zagłębienia zrobionego w mące. Przykryć czystą ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na 20 minut. Następnie dodać pozostały cukier, rozpuszczone masło, żółtka, alkohol, szczyptę soli i wyrobić na gładkie ciasto. Odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce (na 1 i pół h lub do czasu gdy ciasto podwoi swoją objętość). Gdy ciasto wyrośnie, formować pączki,układać na posypanej mąką stolnicy bądź tacy, znów przykryć ściereczką i jeszcze na chwilę zostawić do wyrośnięcia. Następnie smażyć porcjami na rozgrzanym oleju na złoty kolor z obu stron. Wyjmować i kłaść na ręczniku papierowym aby odsączyć nadmiar tłuszczu. Nadzienie: Zagotować mleko z łyżeczką cukru.Budyń,adwokat,żółtko wymieszać w garnuszku i wymiksować do gotującego się mleka. Ostudzić.Za pomocą szprycy nadziewać pączki. Smacznego!
* przepraszam za jakość zdjęć, ale cyfrówka zrobiła sobie urlop:P
Zapraszam do Galerii Chleba na Chleb orkiszowo-gryczany z żurawiną
piątek, 12 lutego 2010
To kotleciki z serii: "jak dobrze, że jestem w domu". Dobre na każdy dzień. Jeśli chodzi o smak to mogę Wam je polecić w stu procentach:) Pyszne, zarówno na zimno , np. do pieczywa jak i na ciepło solo do sałatki. Mój typ obiadowy na luty:) A przepis? przepis Mili Państwo od mojej Mentorki- Liski:*
Kotleciki z wędzonej makreli i ziemniaków -250 g ugotowanych ziemniaków -1 makrela o wadze 250-300 g (moja była większa jakieś 320 g) -1 łyżka chrzanu -1 łyżka soku z cytryny -1 jajko -1 łyżka świeżych ziół (dowolnych: ja lubię dodawać szczypiorek, koperek, tymianek) -pieprz do smaku -bułka tarta do obtoczenia kotletów - olej roślinny do smażenia
Ziemniaki przecisnąć przez praskę. Makrelę obrać, oddzielić od ości, rozdrobnić widelcem. Połączyć z ziemniakami, chrzanem, sokiem, jajkiem i ziołami, doprawić pieprzem. Uformować płaskie kotlety, które należy obtoczyć w tartej bułce. Smażyć z obu stron na rozgrzanym oleju - ok. 2-3 minut z każdej strony, na niedużym ogniu. Czas smażenia zależy od wielkości kotletów.
Smacznego!
Ps: Nie omieszkam się pochwalić, iż po badaniach w środę udałam się pierwszy raz w życiu sama! do rybnego w celu zakupienia świeżutkiej makreli:D.
niedziela, 31 stycznia 2010
Kiedy ponad tydzień temu ujrzałam u Liski pięknie zaplecioną Chałkę rosyjską od razu pomyślałam "Muszę ją zrobić, koniecznie!". Długo nosiłam się z zaproszeniem do wspólnego pieczenia mojego kochanego Szarlotka. Nie wytrzymałam i wreszcie wysłałam jej zaproszenie (-:. Jak można się domyślić zaproponowałam właśnie tę chałkę. I szczerze mówiąc, a raczej pisząc:P nie był to kiepski wybór, ba! to był bardzo dobry wybór!:) Kochany Szarlotku bardzo Ci dziękuję za wspólne pieczenie i liczę na duużo więcej! Buźka, Kochana! Chałka naprawdę bardzo wolno rośnie, moja rosła jakieś 15h i nadal była niziutka- no cóż;). Ale za to przepyszna! Była niezwykle miękka i puszysta- nie z rodziny "gliniastych".
Przepis cytuję za Liską Chałka, moja ulubiona Przepis na podstawie Russian Challah, Maggie Glezer 2 duże chałki (robiłam z połowy porcji)
-20 g świeżych drożdży -500 g mąki pszennej -170 g wody ciepłej! -2 jajka -1,5 łyżeczki soli -55 g oleju roślinnego -2 łyżki cukru do posmarowania: żółtko wymieszane z 1 łyżeczką wody lub śmietany do posypania: mak, kminek
1. W dużej misce umieścić drożdże z 1 łyżeczką cukru, 100 g mąki i wodą. Odstawić na 20 minut. 2.Następnie dodać pozostałe składniki i wyrobić gładkie ciasto - będzie dosyć zwarte. 3. Przełożyć do miski wysmarowanej olejem, przykryć ściereczką lub folią i odstawić na 2 godziny, by wyrosło. 4. Wyrośnięte ciasto podzielić na 2 części, z każdej zrobić chałkę. 5. Ja zaplotłam swoje chałki z 4 części. Najłatwiej zaplata się chałki w sposób, jaki opisywałam tutaj. 6.Jedną z chałek zwinęłam w okrąg. 6. Zaplecione chałki posmarować olejem i przełożyć na blachę wyłożoną papierem. Przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania na 1-2 godziny. Radzę pozwolić chałkom solidnie wyrosnąć, dzięki czemu będą puszyste i miękkie. 7. Piekarnik nagrzać do 190 st C. 8. Chałki posmarować żółtkiem wymieszanym z wodą lub śmietaną (1 łyżeczka na żółtko), posypać makiem lub kminkiem. 9. Wstawić do piekarnika i piec 20-30 minut. 10. Po upieczeniu studzić na kuchennej kratce.
Smacznego!
Ps: Tak na marginesie, była to moja pierwsza! chałka (zaplatałam ją chyba z pięć razy :-).
wtorek, 23 czerwca 2009
Z plackami ziemniaczanymi zawsze miałam odkąd pamiętam problem.Każdy się nimi zachwycał,że takie dobre,że koniecznie spróbuj,że jak można nie lubić.A ja ich poprostu nie trawiłam.No nie tolerowałam i już. Do czasu,gdy coś mnie tknęło,aby zjeść jednego -tego babcinego.I tak powoli się z nimi oswajałam,najpierw jeden ,dwa okazyjnie- gdy akurat babcia nasmażyła całą furę.Kiedy ujrzałam je na blogu cudawianki ,wiedziałam,że to już ten czas .Czas by w końcu zrobić placki ziemniaczne.I udało się,po wielu łzach-lecących jak grochy podczas tarcia cebuli,pomimo upału jakim obdarzyła nas wówczas pogoda ,Ja grzecznie tarłam kilogram ziemniaków i dwie duuże cebule:) Opłacało się.Wyszły* pyszne,z cukrem oczywiście i niekoniecznie prosto z patelni,ja jestem z tych co to lubią bardziej jeść takie placki na zimno:) Przepis (troszkę zmieniony) z bloga Cudawianki ,w mojej rodzinie robi się je identycznie:) placki ziemniaczane (okolo 30 malych placuszków):
- 2 cebule 3. Smażyć na oleju lub na oliwie na średnim ogniu do zarumienienia się plackuszków z obu stron. Smacznego!:)
* Wpis zaległy ,bo jeszcze późno majowy.. Nie wiem jak Wy,ale Ja nie pogardziłabym takim przysmakiem,gdybym zbalazła go w swoim Lunch Boxie:P
EDIT- Możecie pogratulować mi,bo w niedzielę mój aparat skończył żywot.Spaliłam go.:( W związku z tym nie mogę wziąć udziału w Mafilkowej Kupałnocce:( .
sobota, 28 lutego 2009
Mamy Tydzień Kuchni rosyjskiej. Ostatnio zauważyłam,że piekę właściwie tylko pod różne blogowe akcje-tyle ich jest :) Cieszy mnie to,bo dzięki temu poznaje nowe smaki i uczę się nowych rzeczy:) Dziś kolej na rosyjskie specjały- długo nie mogłam się zdecydawać co mam przygotować.Wahałam się między pluszkami a wartuszkami.W ostatniej dosłownie chwili wybrałam bliny i myślę,że to był dobry wybór.Długo za mną chodziły racuchy,pancakes'y itp. ,więc postawiłam na coś podobnego:) Oczywiście trochę zmieniłam przepis-adekwatnie do swoich upodobań. Polecam! Składniki: - ok.200g mąki gryczanej (u mnie pełnoziarnista) - 400 ml ciepłego mleka - 2 łyżeczki suszonych drożdży - 2 jaja - szczypta soli - łyżka cukru - olej do smażenia Dodatki: - cukier brązowy - twarożek - owoce 1.Drożdże rozpuszczamy w 100ml mleka,dodajemy pozostałe składniki.Energicznie mieszamy łyżką,bądź też mikserem.Ciasto powinno mieć konstystencję gęstej śmietany.Przykrywamy ciasto i odstawiamy w ciepłe miejsce na około 1 godzinę(aby urosło).To ważne,ponieważ dzięki temu ciasto będzie puszyste. 2. Nagrzewamy patelnię,wlewamy odrobinkę oleju-bliny nie mają pływać w tłuszczu,należy dać tylko tyle,aby ciasto nie przywierało do patelni. Łyżka nalewamy partie ciasta i smażymy cienkie placuszki - rozmiaru spodka.Dp czasu podania trzymamy pod przykryciem 3. Podajemy z twarożkiem,owocami( u mnie malinki) i cukrem. Smacznego!
niedziela, 15 lutego 2009
Składniki: - 1,5 szklanki mleka - 1 szklanka cukru - pół szklanki oleju - szczypta soli - łyżeczka proszku do pieczenie - 2 jajka - 1,5 łyżeczki ekstraktu waniliowego - 3 i pół szklanki mąki - mały słoiczek dżemu w ulubionym smaku ( ja dałam marmoladę śliwkową mojej babci:)niebo! 1. Suche i mokre składniki (oprócz dżemu)mieszamy w oddzielnych miskach.Następnie łączymy wszystkie składniki. 2. Wypełniamy ciastem do połowy foremki no i nakładamy dżemik,następnie przykrywamy ciastem. 3. Wstawiamy do piekarnika na około 25 minut i pieczemy w 200 stp. na złoty kolor. Można posypać cukrem pudrem. Uwagi: znakomite na ciepło! smakują prawie jak pączki:),pochawalę się jeszcze nowymi, cudnymi foremkami do muffinek:)
środa, 04 lutego 2009
Składniki: Dodatki: -Czekolada (około 1 tabliczki) ,można ją połamać na małe kawałeczki bądż też zetrzeć na tarce,Ja dodałam Mikołaja-bardzo fajnie się kruszył:) - ewentualnie możemy również dodać kropelkę aromatu,np.waniliowego W jednej misce wymieszac: Smacznego!:)
niedziela, 01 lutego 2009
Przepis: -1 i 1/2 szklanki mąki 1. Suche składniki przesiać do miski. Smacznego!:)
|
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
O autorce
Ulubione
Zdjęcia i teksty są
mojego autorstwa i podlegają prawu autorskiemu.
Zanim skopiujesz - zapytaj!
*
Jeśli chcesz
umieścić mój przepis
na swoim blogu,
proszę podaj do
niego link.
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||