Ostatnio zostałam poproszona o sfotografowanie swojego kubka lub filiżanki.
Podchodziłam do tej propozycji okrężną drogą nie powiem..
Nie myślcie czasem, że nie chciałam Wam go pokazać wręcz przeciwnie- nie wiedziałam który wybrać:D!
Można powiedzieć, że odziedziczyłam po swojej Mamuśce zamiłowanie do kubków, kubeczków, kubasków, szklaneczek i filiżanek. Mam ich na prawdę wiele. Ostatni Nasz nabytek nie ma jeszcze tygodnia:).

Ten lewkowy kubas darzę jednak szczególnym sentymentem. Dostałam go bowiem nomen omen właśnie od Mamy:) dobre 6 lat temu.
Z pozoru ciężki i taki sobie. Przy pierwszym chwyceniu czujemy jego lekkość, idelanie smakuje w nim zarówno herbata żurawinowa (moja ulubiona) jak i kakałko:).

Zapraszam do autorki całej akcji.
Miłego wieczorku, Olcik.