Wpisy z tagiem: sól
wtorek, 23 lutego 2010
Dzisiaj pachnie mi wiosną. I wierzcie lub nie, ale ona idzie. To się czuje:)* .. przywołajmy więc trochę późnoletniego ciepła i jedzenia.
Cortecce z warzywami i serem (dla dwóch osób)
- 200 g makaronu cortecce - mała cukinia - mała cebula - starty ser żółty - pomidory - oregano - sól, pieprz 1. Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu. 2. Warzywa kroimy ( cukinii i pomidorów nie obieram ze skórki) , dusimy na małym ogniu w rondelku od czasu do czasu mieszając przez ok. 30 minut. Dodajemy oregano, sól i pieprz do smaku. 3. Po tym czasie podajemy wraz ze świeżo startym serem, pamiętając o tym, że makaron nie powinien pływać w sosie ale być jedynie dodatkiem. Smacznego!:)
* 10 stopni ciepła jednak swoje robi (-: ** przedstawiam jedną z dwóch Naszych ogródkowych zeszłorocznych brzoskwinek!
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Za każdym razem choćbym piekła według tego samego przpeisu po raz dziesiąty z kolei,zawsze wyjdzie inny. Zaskoczy mnie a to swoim bliżej nieokreslonym kształtem,a to smakiem. "Tym razem za dużo kminku." ".. wogóle nie słony" " Dlaczego dziurek jest tak dużo?" " Nastepnym razem sypnij więcej ziaren." Tak, w chlebie jest coś magicznego. Poniższy akuart wszystkim posmakował,nie wiedzieć czemu tylko mnie najmniej:P.Barrrdzo zakwasowy.Zgodzę się w 100 procentach z Liską- "To chleb w starym stylu ". :)
Chleb węgierski na zakwasie Hungarian sourdough rye bread
poniedziałek, 27 lipca 2009
Są takie smaki -smaki dobrych chwil. Smaki dzieciństwa. Smaki miłości. Smaki pierwszych owoców i warzyw. Niezapomniane. Smaki do których wracamy ,gdy jest nam źle,tzw."uspokajacze". Jest taki jeden smak do którego mam sentyment i choć zaliczyć go można do dziwnych,nie każdemu przypadających do gustu. . mi pasuje bardzo. Kaszanka w cieście! Jednak potrzebna jest ochota na to mamine danie- Bez niej nie zasmakuje tak jak powinno.I taką ochotę miałam właśnie przedprzedwczoraj. Warunki były polowe,bo byliśmy u dziadka na wsi:). Mogę polecić wszystkim tym,którzy lubią kaszankę ,a zarazem racuchy.Nie pożałujecie!:)
Kaszanka w cieście ( cytuję za moją mamą,przepis pochodzi od jej mamy:) - pół kilo dobrej kaszanki - 1 szklanka mąki - 1 szklanka mleka lub owdy - 2 jajka - szczypta soli - olej do smażenia 1.Z mleka lub wody,mąki i soli wyrabiamy w dużej misce ciasto .Kaszankę kroimy na grube plastry.Dodajemy .Lekko mieszamy. 2. Rozgrzewamy na patelni olej ( nie może być go za mało),łyżką stołową nakładamy ciasto. Smażymy z obu stron na złoty kolor.Podajemy na gorąco lub na zimno ( dla mnie pyszne też na drugi dzień). Smacznego! :) Ps: Absolutnie najlepsze na ,gdy zrobi je mama.
sobota, 25 lipca 2009
Wielu z nas szpinak kojarzy się z koszmarem dzieciństwa. Szkolną lub przedszkolną stołówką, talerzem w oceanie wodnistej zielonej breji . Większa część bywalców takiej stołówki wypatrywała tylko momentu, w którym z owego miejsca wyniosła się kadra nauczycielska i hojnie zaczerpnąwszy na łyżkę wypuszczała całą jej zawartość w kierunku niczego się nie spodziewającego klasowego kujona...albo kierowała swoje pierwsze kroki do kubła na śmieci:). A prawda jest taka,że .. Mi do niedawna nie kojarzył się z niczym.No może nie tak dosłownie,bo przecież znałam go z opowiadań- w szczególności dorosłych,którzy albo narzekali na to warzywo,albo wychwalali pod niebiosa. Wieć postanowiłam go spróbować.I co? Dwa lata temu - totalnie nieudana próba, dwa miesiące temu-także, wreszcie -miesiąc temu- o dziwo! zjadliwe.. (zapiekanka mamy,co prawda była w niej jakby 1/20 szpinaku,ale zawsze to coś ,nie?:) No i wreszcie.. postawiłam na makaron według przepisu koleżanki Atinki,która to przekonała ową Atinkę do szpianku:) Ja jednak włożyłam swoje 3 grosze i postanowiłam podsmażyć wszystko razem,tj- makaron i sos szpinakowy ,dodałam od siebie ser:) Powiem tak- wyszło o dziwo zjadliwe i nawet niezłe:). Cała tajemnica tego dania polega na tym żeby je odpowiednio przyprawić i podać gorące :),nawet jeśli nie tolerujemy zbytnio tego warzywa (tak jak Ja:P),to zmniejszmy ilość szpinaku o połowę. Polecam wszystkim tym,którzy mają z tym warzywem nie miłe wspomnienia,a także tym ,którzy nigdy go nie próbowali:)
Riccioli z serem i ze szpinakiem Składniki:
1. Makaron ugotować. Masło rozpuścić na patelni, dodać do niego wyciśnięty czosnek, a potem szpinak. Wszystko podsmażyć do czasu, aż liście nie będą już sztywne ( o konsystencji takiej jak na zdjęciu:). 2. W zasadzie liście muszą być bardzo miękkie. Wtedy dodać śmietanę i podsmażyć jeszcze około 5 minut. Przyprawić solę i pieprzem. Można również dodać odrobinę gałki muszkatołowej. Ilość śmietany można regulować według własnych upodobań - można jej dać więcej lub mniej, najlepiej próbować w trakcie smażenia. Na patelnię dodać ugotowany makaron,wymieszać go z sosem,posypać startym serem żółtym.Chwilkę podsmażyć. Smacznego!:-) Ps: Zdjęcie jeszcze z czerwca, już zapomniałam jak słabe wychodziły ze starego aparatu.. :P Riccioli z serem i szpinakiem bierze udział w : EDIT- podsumowania:
poniedziałek, 13 lipca 2009
Przynam się bez bicia , boje się bez. Pamiętam swoje pierwsze (i do przedwczoraj ostatnie:P) -nieudane kompletnie podejście.Zamiast bezików wyszła mi jedna wielka beza,która zaczęła rosnąć jak oszalała,a potem nagle opadła..-dziwne ? Widać cuda się zdarzają:P. Z racji tego,że się tak łatwo nie poddaję to przełamałam się i postanowiłam upiec bezy.Tak daawno ich nie jadłam .. chyba od podstawówki :). Z tej okazji nawet zainwestowałam w nową szprycę.Muszę się przyznać ,że mam pecha do tego urządzenia,czy to rękaw cukierniczy,czy szpryca zawsze zostaje zepsuta -mój osobisty rekord to popsucie jej po 1 minucie od wyjęcia z opakowania! :D Dlatego pochwalę obecną,bo użyta została i nawet nieźle się spisała,ba nawet jeszcze jest sprawna! :) Dobrze,nie będę przynudzać tylko podsumuję moje drugie podejście do bezików - wyszły ciągnące (to przez brak mojego doświadczenia, gdybym wystudziła je w piekarniku,a nie wyjmowała zaraz po pieczeniu byłyby chrrupiące;). Jednak smakowały wszystkim ,a najbardziej cioci i wujkowi (tak,tak temu od sernika..) ,którzy podsumowali je tak :"Ojej ! bezy! ale nam radochę sprawiłaś,wieki ich nie jedliśmy. Łał i ciągnące,noo najlepsze!". Tak więc bezy,które (tylko pozornie) się nie udały zostały prawdziwą atrakcją wieczoru:-). Beziki (przepis od Kuchareczki) Składniki:
Ps: A jak wam się podoba nowy szablon??:) -> Wiem,wiem ciągle zmienia się wygląd mojego bloga, od grantu po biel. Taka już jestem- mająca 100 pomysłów na minutę ,co chwila zmianiająca zdanie,dziś zachwycona kuchnią meksykańską,a jutro włoską.. ;)
wtorek, 23 czerwca 2009
Z plackami ziemniaczanymi zawsze miałam odkąd pamiętam problem.Każdy się nimi zachwycał,że takie dobre,że koniecznie spróbuj,że jak można nie lubić.A ja ich poprostu nie trawiłam.No nie tolerowałam i już. Do czasu,gdy coś mnie tknęło,aby zjeść jednego -tego babcinego.I tak powoli się z nimi oswajałam,najpierw jeden ,dwa okazyjnie- gdy akurat babcia nasmażyła całą furę.Kiedy ujrzałam je na blogu cudawianki ,wiedziałam,że to już ten czas .Czas by w końcu zrobić placki ziemniaczne.I udało się,po wielu łzach-lecących jak grochy podczas tarcia cebuli,pomimo upału jakim obdarzyła nas wówczas pogoda ,Ja grzecznie tarłam kilogram ziemniaków i dwie duuże cebule:) Opłacało się.Wyszły* pyszne,z cukrem oczywiście i niekoniecznie prosto z patelni,ja jestem z tych co to lubią bardziej jeść takie placki na zimno:) Przepis (troszkę zmieniony) z bloga Cudawianki ,w mojej rodzinie robi się je identycznie:) placki ziemniaczane (okolo 30 malych placuszków):
- 2 cebule 3. Smażyć na oleju lub na oliwie na średnim ogniu do zarumienienia się plackuszków z obu stron. Smacznego!:)
* Wpis zaległy ,bo jeszcze późno majowy.. Nie wiem jak Wy,ale Ja nie pogardziłabym takim przysmakiem,gdybym zbalazła go w swoim Lunch Boxie:P
EDIT- Możecie pogratulować mi,bo w niedzielę mój aparat skończył żywot.Spaliłam go.:( W związku z tym nie mogę wziąć udziału w Mafilkowej Kupałnocce:( .
sobota, 13 czerwca 2009
Dawno nie było wpisu chlebowego.Tadaam. No i jest:) Było takie wydanie Weekendowej Piekarnii,gdzie Atinka zaproponowała Chleb z serkiem ricotta,nie będę ukrywać z dostaniem owego serka miałam problem.Wymyśliłam więc,że można by dodać biały serek.Nieskromnie przyznam,że dobrze wymyśliłam,bo chlebek był dobry,mięciutki,puszysty.Brak ricotty jakoś znacznie nie zubożył go,bo był jednym z tych najlepszych jakie udało mi się upiec. A więc polecam. Następnym razem będzie z podwójnej porcji:) Chleb z serkiem białym - 100 g wody
środa, 06 maja 2009
Byłam pewna ,że w długi weekend nie dam rady nic upiec.I tutaj zaskoczyłam siebie samą ,bo nie dość ,że był chleb orzechowy(na bazie ciasta z chlebka cebulowego) ,to również zdążyłam zrobić bułeczki.Pamiętam jak kiedyś,kiedyś ujrzałam je na blogu Liski,odrazu wiedziałam,że je prędzej czy później wypróbuje.W czwartek przypomniałam sobie o nich i odrazu wiedziałam,że muszę koniecznie ich spróbować.Ja wielka fanka bułek ,nie mogłam sobie odmówić,żeby ich nie upiec.Dodatkowym plusem jest to,że szybciutko się je robi.Po upieczeniu są tak wdzięczne,że mogłabym się na nie patrzeć i patrzeć.Jedyny minus to ten,że szybko się starzeją. Wypróbuje je napewno jeszcze raz ,ale jako bazę do hamburgerów:) Przepis od Liski: Ilośc: 8 dużych buleczek ( ja zrobiłam 10 mniejszych)
niedziela, 05 kwietnia 2009
Ten chlebek urzeka swoją prostotą.Taki zyczajny,nic dodać nic ująć.No może odrobinkę więcej soli:P.A tak pozatym to prosty,bułkowaty,lekko zbity chleb.Ten najzwyczajniejszy. Przepis zaczerpnięty od Arabeski.
Składniki:
Ps: Propnuję dodać więcej soli.
środa, 01 kwietnia 2009
No i kojeny chlebek udało mi się upiec.Szczerze mówiąc wciągnęłam się chyba w to.Lubię patrzeć jak powstaje coś z niczego.No może tak nie do końca z niczego:P,ale załóżmy.Z brzydkiej papki,pod wpływem temperatury ,pary zręcznych rąk i domowego piekarnika powstaje coś niesamowitego-chleb.Jeszcze ciepły przyjemnie ogrzewa ręce.Popukany od spodu, upieczony wyda głuchy odgłos.Tak to jest niesamowite:). W sobotę piekłam ten z przepisu Ptasi.Jeden bochenek zupełnie zwykły,zaś drugi z duużą ilością moreli.I tak jak jeden smakował bardzo(szczególnie dziadkowi),to ten kolejny był już dość twardy,ale pysznie zapełniony morelkami:). Jedyne co mi pozostaje to podumować to tak: "Są gusta i guściki". Ps: A tymczasem u nas wiosna 15 stopni,słoneczko.Oby jak najdłużej!:)
|
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
O autorce
Ulubione
Zdjęcia i teksty są
mojego autorstwa i podlegają prawu autorskiemu.
Zanim skopiujesz - zapytaj!
*
Jeśli chcesz
umieścić mój przepis
na swoim blogu,
proszę podaj do
niego link.
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||