Blog o ciastach,ciasteczkach i innych słodkościach przygotowywanych przez młodą kuchareczkę

Wpisy z tagiem: comfort food

sobota, 27 lutego 2010

"- Proszę, poczęstuj się winem - rzekł bardzo grzecznie Szarak Bez Piątej Klepki.

Alicja spojrzała na stół, ale nie zauważyła na nim nic prócz herbaty. Powiedziała więc:

- Nie widzę tu żadnego wina.

- Bo go wcale nie ma - rzekł Szarak.

- Wobec tego częstowanie mnie winem nie było z pańskiej strony zbyt uprzejme.

- Przysiadanie się tutaj bez zaproszenia nie było również zbyt uprzejme z twojej strony."

Lewis Caroll "Alicja w Krainie Czarów"


A ja zapraszam  na prawdziwe jedzenie takie zwykłe- niezwykłe pierogi z serem, ot co!

Bajkowo pyszne, choć zupełnie realne:).


Pierogi z białym serem i semoliną

( przepis zainspirowany ostatnimi semolinowymi wypiekami Trufli;*, ciasto pierogowe moje ulubione, czyli jak na ravioli)

 

Ciasto:

- 120 g semoliny* (dostępna w sklepach internetowych, np. Bogutyn Młyn)

- 1 łyżka oliwy

- 1 jajko

- szczypta soli

- odrobinka ciepłej wody (niekoniecznie)

Farsz:

- 1 kostka białego sera ( ok. 250 g)

- 1 żółtko

- 1 łyżka cukru trzcinowego (ewent. więcej)

- odrobinka gęstej śmietany bądź jogurtu greckieo

Do dekoracji:

- słodka śmietanka bądź jogurt grecki

- suszona żurawina

 

1. Składniki na ciasto zagniatamy, formujemy w kulkę. Odstawiamy na conajmniej 2h do lodówki.

2. W tym czasie przygotowujemy farsz- rozgniatamy biały ser, dodajemy śmietanę, żółtko, cukier i mieszamy do połączenia się wszystkich składników. Odstawiamy.

3. Po tym czasie wyjmujemy, rozwałkowujemy ( na ok 0,5 cm) i wycinamy szklanką kółka. W środek każdego kółka wkładamy ok. 1 łyżeczkę faszu i delikatnie zlepiamy- nie przesadzajmy z ilością farszu, ponieważ nasze ciasto jest bardzo delikatne;).

4. Do garnka wlewamy wodę i dodajemy odrobinę soli,  doprowadzamy do wrzenia. Na gotującą się wodę wrzucamy partiami pierogi i gotujemy przez ok. 4 minuty (od wypłynięcia).

5. Dekorujemy słodką śmietanką lub jogurtem i  przyozdabiamy suszoną żurawiną.

Smacznego! :)

 

* Semolina to jeden z lepszych i zdrowszych gatunków mąki. Powstaje poprzez zmielenie ziaren pszenicy durum. Jest niezastąpionym składnikiem włoskich makaronów, m.in. spaghetti, fettucine, linguini i lasagna. Makaron z niej otrzymany jest wyjątkowy: ma jasnożółty kolor, a po ugotowaniu nie skleja się i pozostaje al dente (dlatego moje pierożki są takie żółciutkie:). Doskonale nadaje się do produkcji pieczywa i ciast oraz zagęszczania budyniów i zup.

wydrukuj przepis

Zapraszam do Galerii Chleba na Chleb z ryżem na zakwasie:)

 

piątek, 12 lutego 2010

To kotleciki z serii: "jak dobrze, że jestem w domu".

Dobre na każdy dzień.

Jeśli chodzi o smak to mogę Wam je polecić w stu procentach:)

Pyszne, zarówno na zimno , np. do pieczywa jak i na ciepło  solo do sałatki.

Mój typ obiadowy na luty:)

A przepis? przepis Mili Państwo od mojej Mentorki- Liski:*

 

Kotleciki z wędzonej makreli i ziemniaków


-250 g ugotowanych ziemniaków

-1 makrela o wadze 250-300 g (moja była większa jakieś 320 g)

-1 łyżka chrzanu

-1 łyżka soku z cytryny

-1 jajko

-1 łyżka świeżych ziół (dowolnych: ja lubię dodawać szczypiorek, koperek, tymianek)

-pieprz do smaku

-bułka tarta do obtoczenia kotletów

- olej roślinny do smażenia

 

Ziemniaki przecisnąć przez praskę. Makrelę obrać, oddzielić od ości, rozdrobnić widelcem. Połączyć z ziemniakami, chrzanem, sokiem, jajkiem i ziołami, doprawić pieprzem.

Uformować płaskie kotlety, które należy obtoczyć w tartej bułce.

Smażyć z obu stron na rozgrzanym oleju - ok. 2-3 minut z każdej strony, na niedużym ogniu. Czas smażenia zależy od wielkości kotletów.

 

Smacznego!

wydrukuj przepis

 

 

Ps: Nie omieszkam się pochwalić, iż po badaniach w środę udałam się pierwszy raz w życiu sama! do rybnego w celu zakupienia świeżutkiej makreli:D.

piątek, 29 stycznia 2010

Zimno było ostatnimi czasy, oj bardzo zimno.

Gdy nadchodzą potężne mrozy nie potrzebuje niczego więcej oprócz comfort food. Tą etykietką mogę opatrzyć wiele potraw począwszy od kanapki z domowym chlebem do czekoladowego brownies.

Jeśli chodzi o opowiadanie komfortowym jedzeniu , to bardzo lubię słuchać Nigelli, np. tak jak tu:

 

Ostatnio nie wiem co mnie naszło na puree. W życiu bym nie powiedziała, że to zjem (na prawdę nie cierpię ziemniaków!:P) A tu proszę! Ależ ono było pyszne.. takie delikatne i mięciutkie. Jego przyrządzanie można zawrzeć w dwóch słowach- sama przyjemność.

To typowy comfort food.

Przyjrzałam się bliżej puree i wywnioskowałam, że spokojnie może ono wystartować w Dniach Kuchni Brytyjskiej prowadzonych przez Tatter.

Champ jest nazwa tłuczonych ziemniaków, jakie je się w Szkocji i Irlandii. Często są one zmieszane z innymi warzywami, takimi jak cebula dymka lub nawet z burakami. W związku z warzywami nabywają różne regionalne nazwy.Ja podawałam z koperkiem- mam podobną przypadłość co Polencja:P. Tradycyjne champ podawano jako samodzielne danie - każdy stołownik otrzymywał dużą miskę ziemniaków z kawałkiem masła na środku. Jedzący nabierali po łyżce potrawy, poczynając od krawędzi miski i zanurzali ziemniaki w topniejącym maśle.

 

Champ

(zasugerowałam się tym i tym przepisem)

1/2 kg ziemniaków

1 szklanka mleka

2 łyżki miękkiego masła

1/2 - 1 łyżeczki soli

1 łyżka prażonej cebulki

- ewent. koperek, gotowane warzywo(marchewka, burak)

 

1. Wkładamy 25 g masła na patelnię, dodajemy mleko i stawimy na średnim ogniu. Mieszamy, aż masło stopi się i wrzucamy posiekany por. Zmniejszamy ogień i dusimy przez 10-15 minut, aż poru będą miękkie, od czasu do czasu mieszamy.

2. Ziemniaki pokrojone w kawałki wrzucamy do dużego garnka z osoloną zimną wodą i doprowadzamy do wrzenia. Przykrywamy i gotujemy na wolnym ogniu przez 20 minut, aż ziemniaki będą miękkie. Dokładnie odcedzamy.

3. Do ziemniaków dodajemy por wraz z wywarem. Całość ucieramy, aż wszystkie składniki wymieszają się na kremową masę. Doprawiamy solą i pieprzem.

4. Nakładamy masą ziemniaczaną na ogrzany półmisek, podczas nakładania ziemniaków na talerz, zamaczamy każdą porcję w stopionym, maśle następnie robimy w środku masy wgłębienie, do którego wkładamy resztę. (pominęłam, dlatego mój champ bardziej przypomniał purée ).

Smacznego!:)

środa, 13 stycznia 2010

Trzy miesiące temu zapragnęłam mieć pewną książkę. Książkę nie byle jaką, bo kulinarną i to w dodatku dla dzieci:) ale.. ale książka z pozoru dziecięca wcale taka nie musi być. Cecylkę Knedelek polubi każdy kto chociaż raz ją przejrzy i przeczyta choćby kawałeczek. Chciałam zakupić jedną wielką księgę, ale tak się złożyło, że nie mieli "na stanie". Kupiłam więc trzy! tomy I,II i III. Książkę tę bardzo gorąco polecam. Ja ujrzałam ją u Moniki L. , od pierwszej chwili zapałałam do niej szczerą sympatią i już następnego dnia miałam jej trzy tomy! (-;

Na prawdę warto ją mieć w domku:) i nie myślę tutaj tylko o tych domach gdzie są małe dzieci:), uwierzcie w każdym z Nas jest dzieciak ..a ta książka dodatkowo potwierdza ten fakt:).

No to żeby nie było tak "na sucho" to podam Wam przepis właśnie z tej książeczki:

 

 

Pierożki leniwe

czyli obiad dla leniuchów

( bo akurat mi się takich zachciało:D)

 

Przygotuj: serek homogenizowany, sześć średnich ziemniaków, ugotowanych przed chwilą w łupinkach, dwa jajka, dwa kubki mąki, szczyptę soli oraz (!) stolnicę, garnek, łyżkę cedzakową, sitko do przesiewania mąki, maszynkę do mielenia, miskę, kubek, drewnianą łyżkę, talerz, nóż, deskę do krojenia.

Wbij jajka do kubka. Obierz ciepłe ziemniaki z łupinek, zmiel je, używając maszynki.Wyłóż ziemniaczaną papkę na stolnicę dodaj przesianą mąkę, jajka, szczyptę soli i serek homogenizowany. Szybko zagnieć ciasto. Jeśli będzie zbyt miękkie, dodaj trochę mąki i jeszcze raz je zagnieć.

Uformuj z ciasta wałeczek i pokrój go na plasterki. Zagotuj w garnku wodę ze szczyptą soli, a kiedy zacznie wrzeć, ostrożnie wrzucaj do niej pierożki.

Gdy wypłyną na powierzchnię, policz do stu i delikatnie wyłów je łyżką cedzakową. Ułóż na talerzu.

 

Smacznego:)

 

 

Dziękuję Ci Moniczko:*!

Trzymajcie się ciepło, pozdrawiam Olcik.

wtorek, 01 września 2009

O właśnie.Chcę maminego pieroga niedzielnego i wakacje i słońce i czas beztroski.

Dziś chcę moją przyjaciółkę i coś co mnie uspokoi,co wyciągnie mnie z tej potwornej niepewności.

Niepewności ,która objawia się upuszczaniem wszystkiego co jest pod ręką-przed wyjściem ,rano 1 września.

Ciekawe co powiem za 5 miesięcy?

Ps: Przez bliżej nieokreślony czas będę odłączona od sieci.Może dobrze mi to zrobi... zobaczymy,mam nadzieję,że uspokoję się przy okazji:)

Pozdrawiam,Olcik.

poniedziałek, 27 lipca 2009

Są takie smaki -smaki dobrych chwil.

Smaki dzieciństwa.

Smaki miłości.

Smaki pierwszych owoców i warzyw.

Niezapomniane.

Smaki do których wracamy ,gdy jest nam źle,tzw."uspokajacze".

Jest taki jeden smak do którego mam sentyment i choć zaliczyć go można do dziwnych,nie każdemu przypadających do gustu. . mi pasuje bardzo. Kaszanka w cieście!

Jednak potrzebna jest  ochota na to  mamine danie- Bez niej nie zasmakuje tak jak powinno.I taką ochotę miałam właśnie przedprzedwczoraj. Warunki były  polowe,bo byliśmy u dziadka na wsi:).

Mogę polecić wszystkim tym,którzy lubią kaszankę ,a zarazem racuchy.Nie pożałujecie!:)

Kaszanka w cieście

( cytuję za moją mamą,przepis pochodzi od jej mamy:)

- pół kilo dobrej kaszanki

- 1 szklanka mąki

- 1 szklanka mleka lub owdy

- 2 jajka

- szczypta soli

- olej do smażenia

1.Z mleka lub wody,mąki i soli wyrabiamy w dużej misce ciasto .Kaszankę kroimy na grube plastry.Dodajemy .Lekko mieszamy.

2. Rozgrzewamy na patelni olej ( nie może być go za mało),łyżką stołową nakładamy ciasto. Smażymy z obu stron na złoty kolor.Podajemy na gorąco lub na zimno ( dla mnie pyszne też na drugi dzień).

Smacznego! :)

Ps: Absolutnie najlepsze na ,gdy zrobi je mama.

 

sobota, 04 lipca 2009

Las.

Słoneczny początek lipca.

Jest ciepło.Bardzo ciepło.

Ręce mam całe fioletowe(od jagód oczywiście;)

Komary tną niemiłosiernie.

Rozmawiamy o szkole,o tym gdzie pójdziemy,o tym,że się już nie spotkamy z naszą klasą.

Wakacje..Czy jest nam wesoło?

Raczej zastanawiamy się nad przyszłością,nad tym co nas czeka po wakacjach,jakie nowe cele będą nam przyświecać i jacy nowi ludzie nas otaczać.

Niewiedza i perspektywa nowego jutra.

Przyrzekamy,że nie stracimy kontaktu.

Ja i moja n. przyjaciółka.

Wreszcie czas na odpoczynek- pankejksowe popołudnie w otoczeniu jagód i własnej roboty dżemu truskawkowego(tu ukłony w stronę mamy K.:-)

Pankejksy z jagodami:) (wyszło mi 28 placków)

- 2 szklanki mąki pełnoziarnistej

- 2 jajka ,roztrzepane

- 2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia

- 4 łyżki cukru pudru

- 2 i 1/2  szklanki maślanki,jogurtu natutralnego lub kefiru

- 4 łyżeczki syropu klonowego (zastąpiłam płynnym miodem)

- 4 łyzki roztopionego masła

- ok. 400 g jagód

Dodatkowo:

- dżem truskawkowy (własnej roboty:-)

 

Wykonanie:

 

1. Do naczynia przesiać mąkę, wsypać cukier i proszek, wymieszać. W drugim naczyniu wymieszać roztrzepane jajko, jogurt naturalny, miód i roztopione masło. Wmieszać jagody. Zawartość naczyń połączyć,wymieszać. Ciasto jest dość gęste.

2. Smażyć na nieprzywierającej patelni (bez tłuszczu). Przewracać na drugą stronę gdy na powierzchni pancakes'a pokażą się pęcherzyki. Smażyć do koloru brązowego.

Pyycha! Smacznego :)

Zdjęcie - Pierogi z jagodami  - Przepisy kulinarne ze zdjęciami

wtorek, 23 czerwca 2009

Z plackami ziemniaczanymi zawsze miałam odkąd pamiętam problem.Każdy się nimi zachwycał,że takie dobre,że koniecznie spróbuj,że jak można nie lubić.A ja ich poprostu nie trawiłam.No nie tolerowałam i już. Do czasu,gdy coś mnie tknęło,aby zjeść jednego -tego babcinego.I tak powoli się z nimi oswajałam,najpierw jeden ,dwa okazyjnie- gdy akurat babcia nasmażyła całą furę.Kiedy ujrzałam je na blogu cudawianki ,wiedziałam,że to już ten czas .Czas by w końcu zrobić placki ziemniaczne.I udało się,po wielu łzach-lecących jak grochy podczas tarcia cebuli,pomimo upału jakim obdarzyła nas wówczas pogoda ,Ja grzecznie tarłam kilogram ziemniaków i dwie duuże cebule:)

Opłacało się.Wyszły* pyszne,z cukrem oczywiście i niekoniecznie prosto z patelni,ja jestem z tych co to lubią bardziej jeść takie placki na zimno:)

Przepis (troszkę zmieniony)  z bloga Cudawianki ,w mojej rodzinie robi się je identycznie:)

placki ziemniaczane (okolo 30 malych placuszków):


- 1 kilogram ziemniaków

- 2 cebule
- 2 jajka
- 2  lyźki mąki ziemniaczanej
- 2 lyżki maki pszennej pełnoziarnistej
- sol, pieprz

ponadto:
olej lub oliwa do smażenia

1. Obrać ziemniaki i cebulę, zetrzeć na tarce. Przelożyc masę do dużej  miski. Z młodszych ziemniaków odcisnąć  wodę.
2. Dodać obie mąki. Wymieszać lyżką. Wbić jajka.Znów wymieszać. Następnie osolić i dopieprzyć do smaku.

3. Smażyć na oleju lub na oliwie na średnim ogniu do zarumienienia się plackuszków z obu stron.
Odsączać na papierowym reczniku. Podawać z cukrem lub na ostro- jak kto woli.

Smacznego!:)

* Wpis zaległy ,bo jeszcze późno majowy..

Nie wiem jak Wy,ale Ja nie pogardziłabym takim przysmakiem,gdybym zbalazła go w swoim  Lunch Boxie:P

lunchbox_150

EDIT- Możecie pogratulować mi,bo w niedzielę mój aparat skończył żywot.Spaliłam go.:( W związku z tym nie mogę wziąć udziału w Mafilkowej Kupałnocce:( .

 

środa, 03 czerwca 2009

I znów będzie dość szybko i prosto:) Bo jak tu przyrządzać jakieś wyszukane dania z truskawkami,skoro te najprostsze są zawsze najlepsze? Pachną domem, dzieciństwem i latem! Słodki smak do którego się powraca,gdy ma się gorszy dzień ,gdy  jest szaro-buro za oknem albo chcąc przypomnieć sobie dobre chwile. Uwielbiaam!:)

Najłatwiejsze naleśniki z truskawkami

- truskawki

- 8 łyżek mąki (daję pełnoziarnistą)

- szczypta soli

- ok. 300 ml mleka

- kropelka aromatu śmietankowego (niekoniecznie)

- 1 "zakrętka"wody gazowanej

- 2 jajka

-  łyżeczka  cukru trzcinowego

1. Do  miski wbijamy  jajka, dodajemy  mleko, aromat,cukier,sól, dobrze roztrzepujemy,  dodajemy  mąkę i mieszamy  na gładką masę. Następnie dodajemy  wodę i mlkeo, dokładnie  mieszamy .Odstawiamy ciasto na pół godziny. Smażymy naleśniki

2. Kroimy truskawki ,np. w talarki ,jeśli chcemy możemy dosłodzić:).Tak powstałym farszem nadziewamy nasze naleśniczki.Możemy je teraz udekorować:)

Smacznego!

Sezon Truskawkowy 2009

zdrowienatalerzu1

Ps: I znów chciałabym się pochwalić,wygraną:)!

czwartek, 28 maja 2009

Wspomnienia.To nieodłączna część naszego życia.Gdziekolwiek byśmy nie byli,cokolwiek by się nie stało zawsze są z nami.Lepsze,gorsze ale są.

Pamiętam babcię krzątającą się po kuchni.

Pamiętam siebie sprzed laty,gdy 1 września stałam z tornistrem przed drzwiami i wyczekiwałam pierwszego dnia w szkole.

Pamiętam spódnicę mamy- w kratkę i śliwkowy żakiet, i buty zamszowe ze skórzanymi czóbkami też pamiętam.

Pamiętam jak wczoraj wakacje u dziadka. Dwa miesiące spędzone na wsi,dojrzewającą pszenicę i kartofle za stodołą.Mnie bawiącą się w piaskownicy.

Pamiętam żółtą princeskę i bluzkę granatową w paski.

Pamiętam swoje pierwsze ciastka,trochę spalone i siebie samą z poparzonymi paluszkami:)

Pamiętam i ser biały z cukrem-jedyny nabiał jaki kiedyś jadłam.To zaskakujące jak wszystko się zmienia.

Dziś przedstawiam Wam coś ,co uwielbiam od dziecka.Coś,czego nauczyła mnie  mama.To jedna z tych rzeczy,którą najszybciej nauczyłam się sama przyrządzać.Najprostszy,a zarazem najlepszy:)

Przepis

- dobrej jakości ser biały

- jogurt,śmietanka (wedle upodobania)

- cukierrr..

1. Rozgniatamy serek widelcem,dodajemy śmietankę etc. ,dosypujemy cukier:)

Smacznego:)

Majowe sniadanie

 
1 , 2
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
Zakładki:
O autorce
Ulubione
Zdjęcia i teksty są mojego autorstwa i podlegają prawu autorskiemu. Zanim skopiujesz - zapytaj! * Jeśli chcesz umieścić mój przepis na swoim blogu, proszę podaj do niego link.
Tagi
zdrowa żywność