Wpisy z tagiem: mleko
czwartek, 29 kwietnia 2010
"Jestem od nich uzależniona - zresztą jak wszyscy, których nimi częstuję", tak zapoczątkowała opis poniższych batoników Nigella. A co ja od siebie dodam? Ano dodam, że przepyszne, zdrowe, wciągające, doskonałe na drugie śniadanko. Dobra alternatywa dla tych, którzy śniadań nie jadają bo: a) nie mają czasu, b) nigdy rano nie mają apetytu. Dobre zarówno z mlekiem, herbatką czy też kawą. Uwaga! UZALEŻNIAJĄ! A więc kupujcie płatki owsiane, mleko skondensowane, bakalie i do dzieła!:)
Śniadaniowe batoniki zbożowe ( przepis cytuję za Nigellą, pochodzi on z jej książki "Nigella Ekspresowo" ss.94-95) - 1 puszka mleka skondensowanego - 250 g płatków owsianych "górskich" - 75 g wiórków kokosowych - 100 g suszonej żurawiny - 125 g mieszanki ziaren sezamu, pestek dyni i słonecznika (możesz dobierać proporcje wedle uznania, przyp. red. Olcik) - 125 g niesolonych orzeszków ziemnych (możesz zastąpić je innymi orzechami, np. włoskimi, przyp. red.Olcik)
1. Rozgrzej piekarnik do 130 st C i posmaruj olejem blachę o wymiarach 23x33x4 lub jednorazową blachę aluminiową (tę bardziej polecam, ponieważ batoniki są klejące). 2. Podgrzej mleko skondensowane na dużej patelni. 3. W tym samym czasie wymieszaj pozostałe składniki, a następnie zalej je podgrzanym mlekiem, starannie mieszając drewnianą lub kauczukową łopatką. 4. Rozprowadź masę na blasze za pomocą łopatki, a jeszcze lepiej rękami ( w jednorazowych rękawiczkach lateksowych), żeby wyrównać powierzchnię. 5. Piecz przez ok. 1 godzinę, następnie wyjmij blachę z piekarnika i po upływie 15 minut pokrój na 16 kwadratowych kawałków (4 wzdłuż i 4 w poprzek). Odstaw do całkowitego wystygnięcia. Smacznego:)
Ku mojej uciesze Festiwal Płatków Owsianych trwał będzie jeszcze przez miesiąc!:D
Miłego piątku Wam życzę, Olcik
czwartek, 25 marca 2010
Dziś proponuję bułeczko-muffinki. Niezwykle leciutkie i miękkie. Mało słodkie. Idealne do popołudniowej herbaty. Z żółtym kremem, czytaj advocatem. Lekko alkoholowe. Pyszne.
Bułeczki z advocatem ( podporą w tym przepisie była receptura na Bułeczki mleczne od pani Ewy Aszkiewicz) - 215 g mąki luksusowej - 45 g masła - 11 g cukru pudru - 15 g świeżych drożdży - kandyzowana skórka z cytryny - 125 ml ciepłego mleka - 150 g kremu advocat (przepis podawałam tutaj) - 1 żółtko + 1 białko - szczypta soli
Roztopiony tłuszcz odstawiamy w chłodne miejsce. W ciepłym mleku rozprowadzamy drożdże z dodatkiem połowy łyżeczki cukru pudru, odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośniecia- na ok. 20 minut. Gdy zaczyn podwoi swoją objętość, dodajemy żółtko, pozostały cukier puder, otartą skórkę z cytryny, sól, składniki mieszamy, dodajemy przesianą mąkę, wyrabiamy ciasto (można mikserem). Dodajemy roztopiony, letni tłuszcz i nadal mieszamy. Ciasto ma być jednolite, sprężyste oraz lśniące. Odstawiamy w ciepłe miejsce, by wyrosło. Gdy ciasto podwoi swoją objętość, dzielimy je na równe 6 części i wkładamy do muffinkowej formy. Czekamy 15 minut, aż nasze bułeczki nieco podrosną. Przed wstawieniem do piekarnika smarujemy je roztrzepanym białkiem i pieczemy w 160 stp. przez ok. 30 minut. Po przestudzeniu napełnioną szprycą nadziewamy je kremem advocat. Następnie zajadamy ze smakiem. Smacznego!:) Ten przepis doskonale wpasowuje się w klimaty karnawałowych bali jak też wielkanocnych śniadanek.
Miłego piątku Wam życzę, Olcik.
poniedziałek, 22 marca 2010
Czy wiedzieliście, że Napoleonka to poprostu inaczej Kremówka? "ciastko złożone z ciasta francuskiego, przełożonego kremem waniliowym lub budyniem, zazwyczaj posypane cukrem pudrem. Nazwa ta jest używana na terenie Galicji (m.in. w Krakowie); w Warszawie i Wrocławiu używa się określenia napoleonka (podczas gdy w Krakowie napoleon to inny rodzaj ciastka ? z bladoróżowym kremem z białek)." Nie.. ja bym się z tym nie zgodziła:) Dla mnie Napoleonka to ciastko z wierzchem i spodem z ciasta francuskiego przekładane kremem budyniowym,a Kremówka to ten sam wierzch i spód, ale zupełnie inny krem- z bitą śmietaną. To już moje drugie spotkanie w kuchni z Ilką:), gdy dobre 2 tygodnie temu wspomniałam jej, że zamierzam zrobić Napoleonkę z entuzjazmem chciała mi towarzyszyć, a brzmiało to mniej więcej tak "..W takim razie ja się do Ciebie dołączam:) bo jeszcze nigdy nie piekłam kremówki". A oto moja deserowa wersja kultowej Napoleonki. Przy okazji robienia tejże właśnie wypróbowałam dwa przepisy na masę budyniową, podaję ten lepszy (nieco zmieniony przeze mnie), dodatkowo zrobiłam ją w dwóch wersjach deserowej oraz zwyczajnej.Myślę jednak, że ta pierwsza jest dużo ciekawsza i szybsza, dlatego też ją tutaj pokazuję:))
EDIT: Moje zmiany polegają na tym, że gotowy krem na Napoleonkę przekładamy do szklaneczek tudzież pucharków, a ciasto francuskie tniemy na kwadraty za pomocą nożyczek i posypujemy cukrem pudrem. Podajemy lekko schłodzone lub nie;) Smacznego!:)
Myślę, że to fajna propozycja do:
Podziękowania serdeczne dla Kuchareczki współpracującej:* Ps: Zapraszam do Galerii Chleba na Kogucika;)
środa, 17 marca 2010
Dzisiaj i ja gram w zielone, ot co! :) Zazieleniło się u Nas w wirtualnym świecie i dobrze! Na zieleń mam ochotę zawsze.
Placuszki ze szpinakiem ( autorski przepis)
- 450 g mrożonego szpinaku - łyżeczka soli - 2 jajka - 1 szklanka mąki pszennej - pół szklanki mleka - 4 łyżki bułki tartej - 4 łyżki masła - pół pęczka koperku - pół pęczka pietruszki - sól, pieprz - jogurt grecki bądź kwaśna śmietana
1. Szpinak ugotować według przepisu na opakowaniu, odcedzić i przyprawić, dodać bułkę tart ą wraz z 2 łyżkami masła, mąką, jajkami oraz mlekiem. Wymieszać. 2. Posiekać koperek i natkę pietruszki. Dodać do masy. 3. Odstawić na 1h. 4. Na patelni rozgrzać masło. Nakładać łyżką placki i smażyć po obu stronach na rumiano. Podawać od razu z kwaśną śmietaną lub jogurtem greckim.
Smacznego! :)
Z wielką przyjemnością dołączam się do:
piątek, 12 marca 2010
.. Motylki z chałwowym nadzieniem!:)
Dalej będę obstawała przy swoim i przywoływała wiosnę:),a co.
Szukając ładnego wierszyka o motylach natrafiłam na wiele ciekawych informacji o rzeczonych motylach właśnie : ♥ nauka zajmująca się ich badaniem to lepidopterologia, czy to nie brzmi pięknie?:-) ♥ występują na wszystkich kontynentach oprócz Antarktydy ♥ ćmy to motyle prowadzące jak dobrze wiemy nocny tryb życia
..a teraz wierszyk będzie, rodem ze szkolnego elementarza "Fruwa wciąż z kwiatka na kwiatek. Stokrotka, potem bławatek… Wypija z nich nektar słodki, Pyszny, pachnący miodkiem!
Skrzydła ma kolorowe. Białe, czerwone, różowe… Na skrzydłach ciekawe wzorki W odcieniach letniej poziomki!"
Motylki z nadzieniem chałwowym Myślę, że nie trzeba ich rekomendować. Już sam widok sprawia, że chce się sięgnąć po jednego. To absolutny hit smakowy! (przepis od Dorotuś, podaję z moimi zmianami)
Składniki na około 6 drożdżówek:
- 250 g mąki pszennej - 20 g świeżych drożdży - 16 g cukru migdałowego - 1 jajko - 125 ml ciepłego mleka - 1/4 łyżeczki soli - 35 g masła, miękkiego
Wymieszać mleko z drożdżami,dodać odrobinę cukru i zasypać mąką, odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 20 minut. Następnie dodać roztrzepane jajko, resztę mąki, cukier, miękkie masło i sól oraz wyrośnięty zaczyn. Wyrobić gładkie ciasto. Pozostawić w ciepłym miejscu, przykryte, do podwojenia objętości.
Po tym czasie ciasto podzielić na około 6 części, mniej więcej 80 gramowych. Uformować z nich kulki.
Każdą kulkę rozwałkować, posmarować 1 pełną łyżką nadzienia (przepis poniżej). Zwinąć jak naleśnika.
Następnie obydwa końce podłożyć pod spód, naciąć.
Ciasto wywinąć na boki by powstał kształt motylka.
Uformowane bułeczki położyć na blaszce i pozostawić na 15 minut do napuszenia, przykryte, w ciepłym miejscu. Przed pieczeniem warto posmarować bułeczki dodatkowym jajkiem roztrzepanym z 1 łyżka mleka.
Piec w temperaturze 200ºC przez około 20 minut. Można przykryć folią aluminiową pod koniec pieczenia, jeśli będą się przypalać. Wystudzić na kratce.
Nadzienie chałwowe:
- 200 g chałwy, np. waniliowej - pół jajka - 1 łyżeczka śmietany kremówki
Chałwę rozgnieść widelcem, wymieszać z kremówką i roztrzepanym jajkiem.
Dla maszynistów:
Wszystkie składniki umieścić w maszynie do pieczenia według kolejności: płynne, sypkie, na końcu drożdże. Nastawić program do wyrabiania i wyrastania ciasta 'dough'. Po tym czasie ciasto wyjąć, lekko zagnieść, uformować kulki i dalej postępować wg przepisu.
Smacznego :)
Moje cudne motylki biorą udział w: oraz
Ps: Jea, chyba pierwszy raz Wam tutaj zapodałam tyyyle zdjęć i tak dokładną instrukcję:D Pozdrawiam, miłego weekendu Olcik.
poniedziałek, 07 grudnia 2009
Zasmuciło mnie to,że nie znalazłam żadnego przepisu na chleb św.Mikołaja. Jak to ! Musi jakiś być przecież:) a.. jeśli nie ma to trzeba wymyślić;) I tak powstał mój autorski przepis na chleb św.Mikołaja oto i on: Chleb św.Mikołaja Potrzebujemy - 3 i pół szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej - łyżeczka soli - łyżeczka cukru trzcinowego - 15 gram drożdży - szklanka ciepłego mleka (nie UHT!) - 2 lub 3 łyżki stopionego masła :) - 2 garście suszonej żurawiny - mąka do popruszenia chleba - olej do nastłuszczenia blaszki
1. Dwie szklanki mąki, sól i cukier wymieszaj w misce. Drożdże rozprowadź ciepłym mlekiem i wlej wraz z masłem do mąki. Zagnieć ciasto. 2. Wyrabiaj je przez kilka minut, podsypując pozostałą mąką, aż ciasto przestanie się kleić do dłoni. Uformuj z ciasta kulę i przykryj miskę z ciastem czystą ściereczką. Odłóż w ciepłe miejsce na dwie godziny (lub w chłodne na całą noc), aż ciasto podwoi swą objętość. 3. Przygotuj keksówkę. Dorzuć żurawinę i przez chwilę wyrabiaj z nimi ciasto. Uformuj bochenek zawijając go w warkocz. Umieść je na blasze, po czym pozostaw na pół godziny w ciepłym miejscu, przykryty ściereczką. Nagrzej piekarnik do 190 st. C ,postaw obok naczynie z wodą. Piecz chleb ok. 40 minut. Wszystkiego najsmaczniejszego!:)
* Na mikołajowe śniadanko niezastąpiony ;).
piątek, 04 grudnia 2009
Mam zaległości,muszę je jak najszybciej nadrobić!:) Chlebek jeszcze z tamtego tygodnia z 53 wydania WP, zakwasowy z płatkami owsianymi. U mnie nieco naleśnikowaty (zaznajamiam się z koszykiem:-P..) Dopracuje go kiedyś,obiecuję !. :)
Chleb na zakwasie z płatkami owsianymi Potrzebujemy : • 300 g mleka • 150 g wody • 200 g zakwasu • 600 g T 80 ale może być np. pół na pól T 65 i T 55,albo tylko 65(ja dałam chlebową ) • 50 g maki żytniej jasnej • 100 g płatków owsianych • 15 g soli • 3 łyżki cukru, albo miodu ,albo melasy ..(dałam 3 łyżeczki cukru trzcinowego). Włożyć wszystkie składniki do maszynki i niech ona sobie miesza, a jak nie to wyrobić ręcznie. Ciasto musi być gładkie i nie klejące. Zostawić do wyrośnięcia kolo 4 godzin. (3 godziny mi rosło) Odgazować ,uformować chlebek( ja dwa zrobiłam), obtoczyć w mące i niech on sobie rośnie w koszyczku, znowu jakieś 4 godzinki( mój nie więcej niż 3 godziny). Nagrzać piekarnik do 210°,naciąć chleb ,naparować i piec kolo 40 minut. Można tez go spryskać woda i posypać płatkami owsianymi. Smacznego!
Ps: Alciu,szeeeroki uśmiech do Ciebie:)
sobota, 14 listopada 2009
Koniec końców udało mi się wziąć udział w Tym (51) i dla mnie 3 wydaniu WP. :) Ogromnie się cieszę,bo w tym tygodniu gospodarzy nam- Gosia z Pieprz czy wanilia ,która wybrała dla Nas 3 świetne przepisy.Na początku miałam się skusić na chleb z orzechami i ziemniakami ,ale.. brak ugotowanego ziemniaka odwiódł mnie od tej myśli :P. No więc padło na bułeczki,które okazały się świetną alternatywą na wolny dzień- 11 listopada kiedy to wszystkie sklepy i piekarnie były zamknięte...
Przepis podaje z moimi zmianami:) Bułki z prażonym słonecznikiem i migdałami ( inspirowane przepisem Gordona Ramsay'a*) 15g świeżych drożdży 275 ml letniej wody 225g mąki pszennej razowej (dałam Lubellę Pełne Ziarno) 225g mąki pszennej (białej) 1 ½ łyżeczki soli 4 garście prażonych ziaren słonecznika 2 garście potłuczonych migdałów 3 łyżki oliwy z oliwek 2 łyżki płynnego miodu 2 łyżki mleka do posmarowania
1. Do 4 łyżek letniej wody wkruszyć drożdże, zamieszać i odstawić na kilka minut. 2. Mąkę przesiać do dużej miski. Wsypać suszone drożdże (lub wlać przygotowany rozczyn). Wlać oliwę, miód i wodę. Zamieszać drewnianą łyżką, a następnie wyrabiać, dodając mąki, gdyby ciasto było zbyt wilgotne. Wsypać mieszankę ziaren oraz migdały i dalej wyrabiać. Ciasto powinno być miękkie, ale nie klejące. Wyjąć ciasto na posypany mąką blat, uformować kulę i ugniatać przez 5-10 min., aż ciasto będzie gładkie. 3. Włożyć do nasmarowanej oliwą miski, przykryć folią spożywczą i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 1 godzinę by podwoiło objętość. Wyrośnięte ciasto znów wyjąć na blat, odgazować. Podzielić na 9 równych części i z każdej uformować kulkę. Ułożyć je na wyłożonej pergaminem blasze. Przykryć czystą ściereczką i odstawić na ponowne zwiększenie objętości. Posmarować z wierzchu mlekiem. 4. Piec w piekarniku rozgrzanym do 200 st.C., z parą ok. 20min. Wystudzić na kratce.
* Swoją drogą ..pamiętacie to relality show 'Hell's Kitchen'? Przypomina mi się,gdy namiętnie go oglądałam przy okazji szczerze współczując jego uczestnikom.Gordon wychodził tam na tyrana:d. A podobno to taki miły człowiek..
sobota, 26 września 2009
No nie mogłam odmówić sobie tej przyjemności:D! Nie umiałam się powstrzymać od zrobienia czegoś jabłkowego dzisiaj wszak to Dzień Jabłka:)! Odkryłam nowy ,aktualnie najlepszy smak klusek. Kluski kładzione z jabłkami pokochałam miłoscią wzajemną. Boskie są! mówie Wam:) Nie potrzebne im są żadne inne dodatki,ot same w sobie najlepsze. Przyznaję to Ja-czyli główna specjalistka od ulepszania rzeczy dobrych:P. No dobrze,jeśli komuś nie wystarcza to można ewentualnie dodać jakiś serek np. Bakuś:* lub przesmażoną na maśle bułkę tartą.. ale zapewniam NIE TRZEBA! Ręczę,że każda kluskowa osoba je polubi:). Kluski kładzione z jabłkami - 2 jajka - 1 szklanka (200ml) mąki pełnoziarnistej - szczypta soli -łyżka cukru - 3 małe jabłka starte na tarce o grubych oczkach - 175 ml mleka 1. Jabłka ścieramy na tarce.Wstawiamy na gaz garnek z osoloną wodą. 2. Jajka,mleko,mąkę i cukier dokładnie mieszamy.Łączymy ze startymi jabłkami. 3. Na wrzącą wodę wrzucamy (partiami) kluski formowane za pomocą łyżki stołowej. 4. Gotujemy na małym ogniu przez ok. 2 minuty od momentu wypłynięcia na wierzch. 5. Podajemy ciepłe z dodatkiem serka,owoców lub z przesmażoną bułką tartą. Smacznego:)!
Moje kluski kładzione z jabłkami dołączają się do ostatnich minut:
wtorek, 15 września 2009
Z lekkim opóźnieniem dotrzymuję swojej obietnicy:) a więc.. Clafoutis! .. ze śliwkami:)
Clafoutis to zapiekany deser na bazie ciasta przypominającego naleśnikowe.Nazwa pochodzi od słowa "clafir",czyli wypełniać - w tym przypadku owocami.Tradycyjnie w rodzimym regionie clafoutis,Limousin,bohaterami są słodkie,ciemne wiśnie. Podaję wariant z sezonowymi śliwkami,ale do ciasta można wykorzystywać również jabłka ,gruszki,żurawinę czy morele. Przygotuj około kilograma oczyszczonych z pestek ,dojrzałych śliwek,ułóż je w formie dobrze wysmarowanej masłem. Ubij 3 jaja z cukrem,dodając łyżkę miękkiego masła,mąkę i mleko,tak żeby uzyskać konsystencję gęstawego ciasta naleśnikowego. Aby ciasto było lżejsze,można dodać 2 łyżki alkoholu: wódki lub kirszu,ja dałam rum. Ciastem zalej owoce i piecz w dobrze nagrzanyjm piekarniku ( do 180 stp.) przez ok. 40 minut. Ciasto najpierw intensywnie rośnie,później opada. Podawaj grubo posypane cukrem pudrem,na ciepło lub schłodzone. Zapach wydobywający się z piekarnika podczas pieczenia-bezcenny. Smacznego:)
Ps: U Nas zdania były podzielone,ja odebrałam ten deser dość pozytywnie.Babcia,ciocia i wujek byli zachwyceni,natomiast mama już mniej. a... jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej,kilnijcie tu :).
|
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
O autorce
Ulubione
Zdjęcia i teksty są
mojego autorstwa i podlegają prawu autorskiemu.
Zanim skopiujesz - zapytaj!
*
Jeśli chcesz
umieścić mój przepis
na swoim blogu,
proszę podaj do
niego link.
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||