Wpisy z tagiem: wypieki
czwartek, 22 kwietnia 2010
Kupuję pierwsze w tym roku truskawki, kwietniowe. Choć obiecywałam sobie, że poczekam do tych prawdziwych, polskich, późnomajowych przełamałam się. Planuję zrobić tartaletki z budyniem zwieńczone utęsknionymi owocami.
Truskawki? można rzec truskawy!Od sprzedawczyni dowiaduję się, że pochodzą z Turcji. Wielkie, dorodne, odpowiednio pachnące. W smaku? Mogą być.. ale to jeszcze nie te prawdziwe. Apetyt na truskawki został częściowo uśpiony.
Deser truskawkowy cias teczkowo-jogurtowy składniki na 1 porcję: - garść truskawek - 1 łyżka cukru brązowego (można to regulować wedle uznania) - kilka łyżek gęstego jogurtu (np. greckiego) bądź gęstej śmietany - około pięciu ciasteczek np. digestive ( ja użyłam pierniczków Pepparkakor przyp. red. Olcik)
Truskawki rozgniatamy. Wkładamy część na dno pucharka lub wysokiej szklanki, posypujemy cukrem, następnie nakładamy część jogurtu i tak na zmianę do zapełnienia całego naczynia. Smacznego!:) Miłego wieczoru Wam życzę, Olcik.
czwartek, 04 lutego 2010
Są takie książki, które od samego patrzenia chce się przeczytać, są też i takie, które pomimo pięknej okładki i dobrych opinii pozostawiają wiele do życzenia i są wreszcie te na które przychodzi swój czas- pomimo niezachęcającej oprawy i braku wiedzy o treści. Te ostatnie zawsze najbardziej mnie ciekawią, siedzą w głowie do momentu aż po nie nie sięgnę. Mają w sobie coś trudno wytłumaczalnego.
Jedną z nich jest książka Neli Rubinstein. Długo spotykałam ją na półce w bibliotece i za każdym razem kończyło się myślą "nie, to nie dla mnie". Musiało minąć dobre pół roku abym wreszcie w drodze do biblioteki pomyślała sobie "a.. może by tak wypożyczyć tę książkę Neli ?". I oczywiście ujrzałam ją na tej samej półce tak jak stała. Niechciana i nieco zapomniana*. To swoją drogą bardzo dziwne, ponieważ bije z jej treści niesamowita radość życia, ogromne ciepło i pasja. Pani Nela była córką Emila Młynarskiego, inicjatora powstania Filharmonii Warszawskiej, jej dyrektora artystycznego i pierwszego dyrygenta, a później dyrektora Opery Warszawskiej. Zmarła mając 91 lat w 2001 roku. Podzieliła się swoimi wypróbowanymi przepisami z przeróżnych stron świata. Poznała je u boku męża, wybitnego pianisty Artura Rubinsteina podczas licznych wędrówek po świecie . Rozsławiła dania polskiej kuchni **. Nie jest to typowa książka kucharska - brakuje w niej metod żywienia, obliczania kalorii... jest za to swoistym pamiętnikiem wspólnego, rodzinnego gotowania i długiego życia u boku sławnego Artura Rubinsteina.
Ta książka jest skarbincą znakomitych przepisów, na pierwszy ogień poszedł sernik:)
Przepis podaję z moimi zmianami za autorką
Sernik 8-10 porcji - 350 g "wiejskiego" białego sera - 8 łyżeczek stołowych masła - mała paczka wafli (dodałam ok. 120 g wafli z nadzieniem kakaowym) -2 jajka - 3/4 szkl. cukru (130 g) ( u mnie w proporcji 2:1 z cukrem trzcinowym demerara) - esencja waniliowa do smaku (nie dodawałam) - 1 łyżeczka soku z cytryny (dodałam sok z całej) Lukier: - 1 szklanka gęstej śmietany - 4 łyżki stołowe cukru - 1 łyżeczka soku z cytryny (pominęłam) - 1 łyżeczka esencji waniliowej (dodałam kilka kropel olejku waniliowego) 1. Wafle pokruszyć za pomocą wałka: masło roztopić. 2. Pokruszone wafle oraz masło wymieszać i umieścić w tortownicy o śr. 22 cm- ja użyłam o śr. 26 przez co mój był nieco płaski. Następnie masę rozprowadzić w ten sposób, by cienką warstwą pokryło dno i boki tortownicy. Wstawić do lodówki na conajmniej pół godziny, do czasu aż masło całkiem stężeje.- u mnie trwało to całą noc. 3. Piekarnik nagrzać do temp. 180 stp. Ser, jajka, cukier, esencję waniliową oraz sok z cytryny wymieszać, a następnie zmiksować na jednolitą masę. Przełożyć ją do dobrze schłodzonej formy z wafli i masła. Wstawić do piekarnika i piec przez około 30 minut. Sernik będzie upieczony, gdy poruszywszy tortownicą stwierdzimy, że masa zastygła. Powierzchnia powinna być jasnozłota, masa serowa zaś zwiększy swoją objętość na tyle, że całkowicie wypełni "formę" z wafla. Sernik odstawić na około 20 minut w temp. pokojowej, by nieco przestygł. Masa z sera trochę opadnie, ale to miejsce wypełnimy lukrem. 4. Śmietanę, cukier, sok z cytryny u esencję waniliową dokładnie wymieszać. Masę wylać na sernik i starannie wygładzić. Wstawić do piekarnika i zapiekać przez 5 minut, aż cukier sie rozpuści. Wyjąć i odstawić w temp. pokojowej, aż wystygnie, a następnie wstawić do lodówki. Gdy lukier zrobi się twardy i świecący, sernik jest gotowy. Smacznego! Polecam:)
* naprawdę mam wrażenie, że czytała ją może z jedna osoba, bowiem egzemplarz jest w stanie nienaruszonym, pachnie nowością. ** takie jak np. naleśniki czy też bigos (-; Ps: Tutaj możecie posłuchać wywiadu z Nelą Rubinstein z 1993 - roku mojego urodzenia;P Sernik bierze udział w:
poniedziałek, 01 lutego 2010
Niespodzianek ciąg dalszy. Dochodzę do wniosku, ze skoro nieszczęścia chodzą parami, to szczęścia chyba też (:. Ogromnym zaszczytem jest dla mnie poprowadzenie Weekendowej Cukierni już po raz drugi. A to wszystko dzięki Naszej kochanej Poleczce, która nie bała się i dała mi tę możliwość. Nie wiem jak inne gospodynie/ gospodarze, ale ja zawsze mam problem z propozycjami do takich akcji. Długo zastanawiam sie nad nimi , przeglądam ,oglądam, czytam, a w ostatniej chwili i tak wszystkie je zmieniam o 180 stopni :). I tak też było dzisiaj. Z racji tego, że luty będzie obfitował we wszelkiego rodzaju święta (Tłusty Czwartek, Walentynki, Ostatki) poniżej przedstawię kilka znakomitych propozycji, które idelanie będą wpisywały się w odświętne menu :)
Tłusty Czwartek Pączki! (Przepisu na nie szukałam baaaardzo długo, chciałam by był sprawdzony i pyszny. By pączki z niego wyszły takie na jakie czeka się cały rok,czyli przepyszne.:) Pączki bardzo dobre Przepis pochodzi z książki "W kuchni babci i wnuczki" wyd. Nowy Świat - 1/2 kg przesianej mąki - 5 dag drożdży - 6 łyżek cukru - ok. szklanki mleka -szczypta soli - 5 żółtek - 5 łyżek masła - otarta skórka z cytryny - 1/2 kieliszka spirytusu lub kieliszek wódki Do nadziewania pączków: Do smażenia: - ok. 1/2 kg smalcu 1. Drożdże rozprowadzić z łyżką mąki i cukru ciepłym mlekiem.Poczekać, aż wyrosną. 2. Utrzeć żółtka zresztą cukru. 3. W miseczce połączyć mąkę z drożdżami, utartymi żółtkami, skórką z cytryny, szczyptą soli, spirytusem i wyrabiać. 4. Pod koniec wyrabiania, kiedy już ciasto jest doskonale wymieszane i lekko odstaje od łyżki lub dłoni, dolać stopione masło. Ciasto powinno być dość "wolne", czyli rzadkie, a także delikatne. Zostawić do wyrośnięcia. 5. Wyrośnięte ciasto rozwałkować lekko na grubość palca na wysypanej mąką stolnicy. Wycinać szklanką krążki, na środek nakładać konfiturę z róży. Można nakrywać takim samym krążkiem wyciętym z ciasta. Można też rozwałkować ciasto nieco grubiej i wycinać jeden krążek, który po nałożeniu konfitury różanej zlepiać palcami w jednym miejscu, tworząc jakby pakiecik. 6. Układać gotowe pączki na serwecie posypanej mąką. Pączki zlepiane z jednego krążka kłaść miejscem zlepienia w dół. 7. W dość obszernym naczyniu rozgrzać smalec. Powinien być dość gorący, ale nie palić pączków; sprawdzić moża wrzucając kawałek ciasta, jeśli się lekko, niezbyt gwałtownie rumieni, temperatura jest odpowiednia. Smażyć po kilka pączków na umiarkowanym ogniu nie gwałtownym, lecz i nie za lekkim, aby nie nasiąkały tłuszczem. Po jednej stronie smażyć pod przykryciem, a po drugiej, po przewróceniu pączków przy pomocy patyczka czy widelca, bez przykrycia, wtedy utworzy sie wokół pączka ładna, jaśniejsza obwódka. 8. Po usmażeniu na brażowo, wyjąć pączki, osączyć z tłuszczu ma bibule, posypać cukrem pudrem przez sitko lub polukrować.
Kawowe makaroniki z czekoladą (Idealne na koniec Karnawału, przepis cytuję za Fellunią:) Składniki: makaroniki: 100g białek (mniej więcej 3) 40g drobnego cukru 200g cukru pudru 120g mielonych migdałów 1 łyżka kawy mielonej lub rozpuszczalnej
krem czekoladowy: 100g czekolady kilka łyżek śmietanki lub oleju, jeśli musimy unikać nabiału ewentualnie cukier do smaku (bez przesady, makaroniki są dość słodkie, pasuje więc do nich krem nieco bardziej wytrawny) ewentualnie trochę rumu lub pasującego likieru
Przygotowanie: 1. Makaroniki: białka trzeba rozdzielić przynajmniej dzień wcześniej. Trzymamy je przykryte w lodówce i wyjmujemy nieco wcześniej przed przygotowaniem makaroników, tak aby były mniej więcej w temperaturze pokojowej. Podobno to nie żadna magia tylko wtedy nieco wysychają i efekt końcowy jest lepszy. Niektóre przepisy przewidują nawet dodanie nieco białek sproszkowanych ale nie próbowałam bo nie mam tego specyfiku.
2. Migdały trzeba zmielić razem z kawą i cukrem pudrem w malakserze na drobny proszek.
3. Białka ubić na dość sztywną pianę, dodać drobny cukier i jeszcze chwilę ubijać. Piana ma być sztywna ale nie ma się rwać (to właściwie ogólna zasada odnośnie ubijania piany z białek).
4. Teraz będzie najważniejszy krok dla makaroników. Do piany wsypujemy migdały zmielone z kawą i cukrem pudrem i mieszamy wszystko razem łyżką. Mieszana substancja będzie robiła się coraz rzadsza, trzeba uchwycić właściwy moment. Musi być na tyle rzadka, żeby makaroniki się nieco rozpłynęły, ale nie aż tak by były płaskie jak opłatki. Można sprawdzać wykładając trochę masy na talerzyk. Jeśli po wstrząśnięciu talerzykiem masa rozpłynie się na równiutkie, ale wypukłe kółko to jest ok, a jak trzyma krzywy kształt to mieszamy jeszcze 2-3 razy. Jeśli się rozpływa za szybko to jest za późno i zaczynamy od nowa. Moje, jak widać na zdjęciu, są nieco krzywe, zbyt grube a te małe wzgórza od końcówki do szprycowania nie znikły całkiem. To wszystko oznacza, że powinnam jeszcze zakręcić łyżką 2 razy :).
5. Można nakładać makaroniki łyżeczką ale łatwiej to zrobić z rękawa cukierniczego. Jeśli nie mamy to bierzemy torebkę ze sztywnej folii i ucinamy jeden róg, też będzie dobrze. Można również zwinąć nieco pergaminu w tytkę. Końcówka do szprycowania musi być okrągła i dość szeroka (mniej więcej 1cm średnicy), jeśli takiej nie mamy to nie bierzemy żadnej tylko szprycujemy wprost z rękawa. 6. Na blachę wyłożoną pergaminem nakładamy okrągłe ciasteczka o średnicy około 3 cm w odstępach około 2-3cm. Jak skończymy to trzeba uderzyć blachą płasko w stół, tak aby makaroniki się nieco rozpłynęły. Z tej proporcji wyjdą 2 blachy ciasteczek.
7. Odstawiamy przygotowane blachy na około godzinę do obeschnięcia. Nagrzewamy piekarnik do 160°C, wstawiamy ciasteczka i pieczemy przez jakieś 15 minut. Potem wyjmujemy i odstawiamy do wystygnięcia. Dopiero potem odklejamy je od papieru (ciepłe mogą się rozwarstwić).
8. Krem czekoladowy: czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej razem ze śmietanką lub olejem. Można dodać rum lub likier, wymieszać aż krem będzie gładki i odstawić do przestygnięcia.
9. Nakładać odrobinę czekolady na ciasteczka i sklejać je parami. W międzyczasie można zaparzyć kawy lub herbaty, tak aby nie tracić czasu jak już będą gotowe.
Uwagi: zamiast kawy można użyć kakao, zielonej herbaty lub innych sproszkowanych substancji smakowych. Często dodaje się też barwniki spożywcze dla uzyskania pojechanych kolorów makaroników, przy czym one również powinny być w proszku a nie w płynie, żeby nie rozcieńczać masy makaronikowej. Nadziewamy ulubionym kremem, zazwyczaj pasującym kolorystycznie i smakowo do ciasteczek. I.. wreszcie trzecia moja propozycja, czyli:
coś na św. Walentego- czekolada plus truskawki= afrodyzjaki
Czekoladowe bezmączne brownies z truskawkami
( przepis podany przez Dorotuś pochodzi z magazynu The Australian Women's Weekly' - flourless hazelnut chocolate cake, od siebie dodałam truskawki) Składniki: - 35 g kakao - 80 ml gorącej wody - 150 g gorzkiej czekolady, roztopionej - 150 g masła, roztopionego - 230 g ciemnego brązowego cukru - 100 g zmielonych orzechów laskowych - 4 jajka - 100 g truskawek (mogą być mrożone)
Dodatkowo:
- 1 łyżka kakao, do dekoracji
1. Kakao wymieszać z gorącą wodą do gładkości. Wlać do niego roztopioną czekoladę, masło, wsypać cukier, orzechy i dodać żółtka. Zmiksować. Dodać truskawki.
2. Białka ubić na sztywną pianę. Delikatnie połączyć z czekoladowym ciastem.
3. Blaszkę o boku 19 - 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać do niej czekoladową miksturę. Piec w temperaturze 180ºC przez 60 - 70 minut. Przestudzić 15 minut w blaszce, wyjąć na talerz, do góry spodem, zerwać ostrożnie papier. Oprószyć kakao, pokroić na kwadraty.
4. Z przepisu wychodzi 1 nieduża blaszka - 9 sycących porcji.
Smacznego.
Gorąco zachęcam do lutowego pieczenia! Olcik.:)
niedziela, 31 stycznia 2010
Kiedy ponad tydzień temu ujrzałam u Liski pięknie zaplecioną Chałkę rosyjską od razu pomyślałam "Muszę ją zrobić, koniecznie!". Długo nosiłam się z zaproszeniem do wspólnego pieczenia mojego kochanego Szarlotka. Nie wytrzymałam i wreszcie wysłałam jej zaproszenie (-:. Jak można się domyślić zaproponowałam właśnie tę chałkę. I szczerze mówiąc, a raczej pisząc:P nie był to kiepski wybór, ba! to był bardzo dobry wybór!:) Kochany Szarlotku bardzo Ci dziękuję za wspólne pieczenie i liczę na duużo więcej! Buźka, Kochana! Chałka naprawdę bardzo wolno rośnie, moja rosła jakieś 15h i nadal była niziutka- no cóż;). Ale za to przepyszna! Była niezwykle miękka i puszysta- nie z rodziny "gliniastych".
Przepis cytuję za Liską Chałka, moja ulubiona Przepis na podstawie Russian Challah, Maggie Glezer 2 duże chałki (robiłam z połowy porcji)
-20 g świeżych drożdży -500 g mąki pszennej -170 g wody ciepłej! -2 jajka -1,5 łyżeczki soli -55 g oleju roślinnego -2 łyżki cukru do posmarowania: żółtko wymieszane z 1 łyżeczką wody lub śmietany do posypania: mak, kminek
1. W dużej misce umieścić drożdże z 1 łyżeczką cukru, 100 g mąki i wodą. Odstawić na 20 minut. 2.Następnie dodać pozostałe składniki i wyrobić gładkie ciasto - będzie dosyć zwarte. 3. Przełożyć do miski wysmarowanej olejem, przykryć ściereczką lub folią i odstawić na 2 godziny, by wyrosło. 4. Wyrośnięte ciasto podzielić na 2 części, z każdej zrobić chałkę. 5. Ja zaplotłam swoje chałki z 4 części. Najłatwiej zaplata się chałki w sposób, jaki opisywałam tutaj. 6.Jedną z chałek zwinęłam w okrąg. 6. Zaplecione chałki posmarować olejem i przełożyć na blachę wyłożoną papierem. Przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania na 1-2 godziny. Radzę pozwolić chałkom solidnie wyrosnąć, dzięki czemu będą puszyste i miękkie. 7. Piekarnik nagrzać do 190 st C. 8. Chałki posmarować żółtkiem wymieszanym z wodą lub śmietaną (1 łyżeczka na żółtko), posypać makiem lub kminkiem. 9. Wstawić do piekarnika i piec 20-30 minut. 10. Po upieczeniu studzić na kuchennej kratce.
Smacznego!
Ps: Tak na marginesie, była to moja pierwsza! chałka (zaplatałam ją chyba z pięć razy :-).
środa, 27 stycznia 2010
Zaproszenie do Weekendowej Piekarni nr. 60 już wysłane,a tu jeszcze nie zdążyła się gapa pochwalić swoim skromnym i nieco pechowym udziałem w 59 edycji prowadzonej przez Andzię :). Wybrała ona dla Nas Szachownicę drożdżową. Jak to czasem bywa- przedobrzyłam i w pozornie łatwym przepisie zrobiłam parę błędów. No cóż:). Próbując ratować sytuację wykonałam pewien zabieg, właściwie był on jedynym wyjściem jakie wówczas przyszło mi do głowy, czyli szybkie formowanie małych zawijasków w formie do muffinów. Może te marmurki- wybaczcie tak je nazwałam:P nie wyszły mi tak piękne jak Wasze , ale praktyka czyni mistrza i na pewno do tego przepisu jeszcze powrócę. Następnym razem w wersji wypas (mam parę pomysłów: czekolada, advocat, budyń- jest TYLE możliwości!:)
Podaję przepis z moimi zmianami: Marmurki drożdżowe ( w orginale Szachownica drożdżowa)
Składniki: 30 g drożdży 5 łyżek cukru 1/3 szklanki ciepłego mleka 1 jajko szczypta soli 1,5 szklanki mąki 3 łyżki kakao (dałam 6 łyżeczek słodkiego kakao) 3 łyżki śmietanki kremówki (dałam gęstą 12)
Wykonanie: Drożdże wymieszać z łyżką cukru, dodać mleko, pozostały cukier, jajko i sól. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać i wlać do przesianej mąki. Zagnieść ciasto, starannie je wyrobić (przez około 15 minut) i podzielić na 2 części. Do jednej części dodać kakao wymieszane ze śmietanką kremówką. Oba ciasta przykryć ściereczkami i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (około 2 godziny). Uformować taką samą ilość jasnych i ciemnych kulek. Małą formę wysmarowaną masłem i oprószoną bułką tartą wyłożyć na przemian jasnymi i ciemnymi kulkami. Odstawić do wyrośnięcia na około 45 minut.( to pominęłam uformowałam jedną wielką kulę i włożyłam ją do wyrośnięcia, po 45 minutach ciasto było dalej bardzo niskie, podzieliłam je na pół i do jednej części dodałam kakao, formowałam kuleczki o wielkości moreli, łącząc oba rodzaje ciasta). Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piec przez około 20-25 minut. Jasne kulki posypać kakao a ciemne cukrem pudrem. (nie posypywałam) Marmurki najlepsze drugiego dnia z masłem lub dżemem pomarańczowym. Smacznego!
*Przepis pochodzi z książeczki z przepisami "Ciasta na różne okazje", wydawnictwa Prószyński i spółka.
niedziela, 19 lipca 2009
Chciało by się zacząć tak: Drożdżowe bułeczki z jagodowym farszem,takie od święta,uwielbiam .Kolejny przepis.Są dużo puszystsze i bardzo"domowe" ,no i ten zapach przy pieczeniu- zawsze się nim zachwycam. ..ale zacznę tak: 'Jesteśmy jagódki, czarne jagódki, :) Jagodzianki puszyyste (wychodzi 12 sztuk) Ciasto: - 1 szklanka mleka - 2,5 szklanki + 4 łyżki mąki ( u mnie pół na pół z pełnoziarnistą) - 3/4 szklanki + 1 łyżka cukru (pomieszałam trzcinowy z demerarą i białym kryształem:) - 30 g świeżych drożdży - 3 jajka - 1 łyżeczka soli - 1/4 kostki masła - 500 g jagód (u mnie jeszcze parę poziomek) Kruszonka: - 100 g mąki (pełnoziarnistej), - 50 g cukru - 50 g masła 1. Mleko zagotować, dodać 4 łyżki mąki, dobrze wymieszać, odstawić do ostygnięcia (klajster powinien mieć temperaturę 25-30oC. Drożdże rozetrzeć z łyżką cukru, odstawić do wyrośnięcia. 3 jajka, mleko z mąką, łyżeczką soli wymieszać (najlepiej w blenderze), dodać drożdże, odstawić w ciepłe miejsce na 15 minut. 2. Po tym czasie dodać cukier, mąkę, ciasto wyrobić mikserem (około 5 minut). Pod koniec dodać roztopione i wystudzone masło, wymieszać wszystko razem, przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na około 1 godzinę. W międzyczasie przebrać jagody ,posypać odrobinką mąki ziemniaczanej i łyżką cukru. Wyrośnięte ciasto podzielić na około 12 części( wyjdą dosyć duże jagodzianki,takie jak sklepowe). Nadziewać i formować dowolne kształty, ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pomiędzy bułeczkami należy zachować odstępy, aby podczas pieczenia nie zlepiły się ze sobą. Pozostawić do napuszenia na 15-20 minut. 3. Przygotować kruszonkę - mąkę wymieszać z cukrem, dodać zimne masło- pokruszyć w rękach. Posypać nią bułeczki. 4. Wstawić do nagrzanego do 160oC (u mnie ok. 200 stopni- ok. 20 minut) piekarnika. Smacznego!:) Ps: Oj pyszne były,pyszne,najbardziej posmakowały mojemu dziadkowi,który zrobił postęp,bo zjadł moje jagodzianki (nie jada wogóle słodkiego,z ciast to jedynie babcine drożdżowe z masłem i wędliną! :D),mało tego przyznał,że moje jagodzianki są najlepsze na świecie. Pozwolcie ,że przytoczę: "No najlepsze,nikt takich nie robi,jagód nie pożałowałaś."," Dobe ciasto,takie puszyste,miękkie,jakby czymś nasączone" :) Tak więc całym serduszkiem polecam!:)
->Super przepis od Myszy_Klapsiary :*
|
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
O autorce
Ulubione
Zdjęcia i teksty są
mojego autorstwa i podlegają prawu autorskiemu.
Zanim skopiujesz - zapytaj!
*
Jeśli chcesz
umieścić mój przepis
na swoim blogu,
proszę podaj do
niego link.
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||