Wpisy z tagiem: ziemniaki
piątek, 29 stycznia 2010
Zimno było ostatnimi czasy, oj bardzo zimno. Gdy nadchodzą potężne mrozy nie potrzebuje niczego więcej oprócz comfort food. Tą etykietką mogę opatrzyć wiele potraw począwszy od kanapki z domowym chlebem do czekoladowego brownies. Jeśli chodzi o opowiadanie komfortowym jedzeniu , to bardzo lubię słuchać Nigelli, np. tak jak tu:
Ostatnio nie wiem co mnie naszło na puree. W życiu bym nie powiedziała, że to zjem (na prawdę nie cierpię ziemniaków!:P) A tu proszę! Ależ ono było pyszne.. takie delikatne i mięciutkie. Jego przyrządzanie można zawrzeć w dwóch słowach- sama przyjemność. To typowy comfort food.
Przyjrzałam się bliżej puree i wywnioskowałam, że spokojnie może ono wystartować w Dniach Kuchni Brytyjskiej prowadzonych przez Tatter. Champ jest nazwa tłuczonych ziemniaków, jakie je się w Szkocji i Irlandii. Często są one zmieszane z innymi warzywami, takimi jak cebula dymka lub nawet z burakami. W związku z warzywami nabywają różne regionalne nazwy.Ja podawałam z koperkiem- mam podobną przypadłość co Polencja:P. Tradycyjne champ podawano jako samodzielne danie - każdy stołownik otrzymywał dużą miskę ziemniaków z kawałkiem masła na środku. Jedzący nabierali po łyżce potrawy, poczynając od krawędzi miski i zanurzali ziemniaki w topniejącym maśle.
Champ (zasugerowałam się tym i tym przepisem) 1/2 kg ziemniaków 1 szklanka mleka 2 łyżki miękkiego masła 1/2 - 1 łyżeczki soli 1 łyżka prażonej cebulki - ewent. koperek, gotowane warzywo(marchewka, burak)
1. Wkładamy 25 g masła na patelnię, dodajemy mleko i stawimy na średnim ogniu. Mieszamy, aż masło stopi się i wrzucamy posiekany por. Zmniejszamy ogień i dusimy przez 10-15 minut, aż poru będą miękkie, od czasu do czasu mieszamy. 2. Ziemniaki pokrojone w kawałki wrzucamy do dużego garnka z osoloną zimną wodą i doprowadzamy do wrzenia. Przykrywamy i gotujemy na wolnym ogniu przez 20 minut, aż ziemniaki będą miękkie. Dokładnie odcedzamy. 3. Do ziemniaków dodajemy por wraz z wywarem. Całość ucieramy, aż wszystkie składniki wymieszają się na kremową masę. Doprawiamy solą i pieprzem. 4. Nakładamy masą ziemniaczaną na ogrzany półmisek, podczas nakładania ziemniaków na talerz, zamaczamy każdą porcję w stopionym, maśle następnie robimy w środku masy wgłębienie, do którego wkładamy resztę. (pominęłam, dlatego mój champ bardziej przypomniał purée ). Smacznego!:)
sobota, 28 listopada 2009
Chleb z ziemniakami i orzechami? ależ tak! Przepyszny,orginalny,choć świeży góra 3 dni. Polecam!
Chleb na zakwasie z ziemniakami i orzechami wg przepisu Zorry (dopasowałam go oczywiście do swoich potrzeb) proporcje na 2 małe keksówki
- 270g aktywnego zakwasu żytniego razowego - 14 g świeżych drożdży - 1 ugotowany ziemniak (+/- 200g) – dobrze rozgnieciony - 450g białej mąki pszennej - 150g mąki pszennej razowej (zastąpiłam zwykłą pszenną) - ok. 330g wody - 14g soli - 35 g orzechów włoskich
Rozpuścić drożdże w 50g wody. Rozrobić zakwas w pozostałej wodzie (280g). Wszystkie składniki, oprócz soli, włożyć do misy miksera. Wyrabiać ciasto ok. 4 min. na niskich obrotach. Dodać sól i wyrabiać kolejne 4 min. Przykryć misę folią spożywczą i zostawić do wyrośnięta na 60-75 min. Co 30 min. odgazowywać i składać ciasto. Uformować ciasto w podłużny bochenek, włożyć do koszyczka, przykryć i pozostawić do ponownego rośnięcia na 60min. Rozgrzać piekarnik do 240 st.C. Bezpośrednio przed wyłożeniem bochenka do piekarnika – zrobić kilka nacięć.Można zamiast tego przełożyć do keksówek. Piec przez 10 min. w temp. 240st.C. Następnie otworzyć na krótką chwilę drzwiczki piekarnika by wypuścić parę. Obniżyć temperaturę do 220 st.C. i piec kolejne 10 min. Znów na moment otworzyć drzwiczki i zredukować temperaturę do 200 st.C. i w niej piec kolejych 20 min. Studzić chleb na kratce. Smacznego:)! Ps: To takie spóźnienie do 51 WP prowadzonej przez Małgosię. Wtedy nie miałam akarat pod ręką ziemniaka,nie dałam temu chlebowi jednak długo czekać i upiekłam go czym prędzej!:)
środa, 28 października 2009
Z serii , zasłyszane w kolejce po chleb: (Rozmowa pewnej "starszej" pary)
"Ja biorę ten okrągły,a jaki Tobie wziąć?" - " .. może chałkę byś wzięła." " To nie będziemy piekli już ciasta,dobrze?" . Ciasta i u mnie dzisiaj nie będzie,będą za to kopytka serowe z sosem pomidorowym.Italijskim rzecz jasna:). Powstały pod wpływem chwili,od tak bez przepisu:)
Kopytka serowe z sosem pomidorowym
• 800 g ziemniaków • 250 g serka ziarnistego np. Piątnica • 1 jajko • około 2 szklanek mąki Pełne Ziarno (lub zwykłej) • sól,pieprz 1. Ziemniaki gotuję w mundurkach do miękkości, studzę je, obieram, dodaję ser i rozgniatam razem dokładnie praską. Najlepsze kopytka są z ziemniaków ugotowanych poprzedniego dnia. Najlepiej aby nie były to też ziemniaki młode. 2. Posypuję stolnicę mąką, wykładam ziemniaki i ser, robię wgłębienie, w które wbijam jajko, przesiewam ⅔ ilości mąki, sypię sól i szybko zagniatam ciasto, kończę formowanie kuli, jak tylko składniki się połączą. Do ciasta daję tyle mąki, aby uzyskać konsystencję, którą można pokroić nożem. 3. Na blacie rozsypuję resztę mąki, formuję wałki z ciasta i kroję nożem kopytka. Gotuję w osolonej, wrzącej wodzie i wyjmuję po około 2 minutach od wypłynięcia na wierzch. Podajemy gorące z sosem pomiodorowym. Smacznego!
Sos pomiodorowy: Podsmażamy 2 ząbki czosnku na oliwie,dodajemy ok. 8 małych pomidorów i dusimy,pod koniec dodajemy świeżą bazylię,oregano,sól i pieprz.
Ps: A co do kopytko-klusek ,to dodam jeszcze,że usłyszałam,że dla pewnej osoby zaliczają się one do 'najlepszehgo jedzenia na świecie'. To chyba wystarczająca rekomendajcja?:-)
Moje kopytka serowe z sosem pomidorowym biorą udział w:
wtorek, 23 czerwca 2009
Z plackami ziemniaczanymi zawsze miałam odkąd pamiętam problem.Każdy się nimi zachwycał,że takie dobre,że koniecznie spróbuj,że jak można nie lubić.A ja ich poprostu nie trawiłam.No nie tolerowałam i już. Do czasu,gdy coś mnie tknęło,aby zjeść jednego -tego babcinego.I tak powoli się z nimi oswajałam,najpierw jeden ,dwa okazyjnie- gdy akurat babcia nasmażyła całą furę.Kiedy ujrzałam je na blogu cudawianki ,wiedziałam,że to już ten czas .Czas by w końcu zrobić placki ziemniaczne.I udało się,po wielu łzach-lecących jak grochy podczas tarcia cebuli,pomimo upału jakim obdarzyła nas wówczas pogoda ,Ja grzecznie tarłam kilogram ziemniaków i dwie duuże cebule:) Opłacało się.Wyszły* pyszne,z cukrem oczywiście i niekoniecznie prosto z patelni,ja jestem z tych co to lubią bardziej jeść takie placki na zimno:) Przepis (troszkę zmieniony) z bloga Cudawianki ,w mojej rodzinie robi się je identycznie:) placki ziemniaczane (okolo 30 malych placuszków):
- 2 cebule 3. Smażyć na oleju lub na oliwie na średnim ogniu do zarumienienia się plackuszków z obu stron. Smacznego!:)
* Wpis zaległy ,bo jeszcze późno majowy.. Nie wiem jak Wy,ale Ja nie pogardziłabym takim przysmakiem,gdybym zbalazła go w swoim Lunch Boxie:P
EDIT- Możecie pogratulować mi,bo w niedzielę mój aparat skończył żywot.Spaliłam go.:( W związku z tym nie mogę wziąć udziału w Mafilkowej Kupałnocce:( .
|
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
O autorce
Ulubione
Zdjęcia i teksty są
mojego autorstwa i podlegają prawu autorskiemu.
Zanim skopiujesz - zapytaj!
*
Jeśli chcesz
umieścić mój przepis
na swoim blogu,
proszę podaj do
niego link.
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||