Z lekkim opóźnieniem dotrzymuję swojej obietnicy:)
a więc..
Clafoutis! .. ze śliwkami:)

Clafoutis to zapiekany deser na bazie ciasta przypominającego naleśnikowe.Nazwa pochodzi od słowa "clafir",czyli wypełniać - w tym przypadku owocami.Tradycyjnie w rodzimym regionie clafoutis,Limousin,bohaterami są słodkie,ciemne wiśnie.
Podaję wariant z sezonowymi śliwkami,ale do ciasta można wykorzystywać również jabłka ,gruszki,żurawinę czy morele.
Przygotuj około kilograma oczyszczonych z pestek ,dojrzałych śliwek,ułóż je w formie dobrze wysmarowanej masłem. Ubij 3 jaja z cukrem,dodając łyżkę miękkiego masła,mąkę i mleko,tak żeby uzyskać konsystencję gęstawego ciasta naleśnikowego. Aby ciasto było lżejsze,można dodać 2 łyżki alkoholu: wódki lub kirszu,ja dałam rum. Ciastem zalej owoce i piecz w dobrze nagrzanyjm piekarniku ( do 180 stp.) przez ok. 40 minut. Ciasto najpierw intensywnie rośnie,później opada. Podawaj grubo posypane cukrem pudrem,na ciepło lub schłodzone. Zapach wydobywający się z piekarnika podczas pieczenia-bezcenny.
Smacznego:)

Ps: U Nas zdania były podzielone,ja odebrałam ten deser dość pozytywnie.Babcia,ciocia i wujek byli zachwyceni,natomiast mama już mniej.
a... jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej,kilnijcie tu :).
