Blog o ciastach,ciasteczkach i innych słodkościach przygotowywanych przez młodą kuchareczkę

Wpisy z tagiem: weekendowa cukiernia

czwartek, 04 marca 2010

Luty się skończył, a wraz z nim drugie tegoroczne wydanie Weekendowej Cukierni, które miałam możliwość poprowadzić:).

Dziękuję przeogromnie Naszej Strażniczce Cukiernianej i wszystkim tym, którzy piekli:*, po raz kolejny przekonałam się, że zawsze można na Was liczyć!

Ps: Podziękowania składam  też Dorotuś oraz Feli za świetne przepisy z których korzystaliśmy (:

A oto uczestniczki i jeden rodzynek- uczestnik:

 

Alcia i Jej blog Kuchnia Alicji

Amarantka i Jej blog Tu i teraz

Andzia 35 i Jej blog Pyszne jedzonko

Ania vel Vespertine i Jej blog Strawberries from Poland

Anna i Jej blog Addio Pomidory

Anna i Jej blog Waniliowo

Carmellina i Jej blog Cukiernia na chmurce

Cudawianki i Jej blog Brulion z przepisami

Cukrowa Wróżka i Jej blog Cukrowa wróżka czaruje

Cukrowa Wróżka raz jeszcze

Edytka i Jej blog Przy kuchennym stole

Ewa i Jej log Moja kuchnia w Irlandii

Gin i jej słodka kuchnia

Grażynka i Jej blog Oswajamy kuchenkę mikrofalową

KaroLina i Jej blog Bułka z masłem

Kuba i Jego blog Kuba pichci

Mafilka i Jej blog Zaczynam kucharzenie

Mafilka raz jeszcze

Małgosia i Jej blog Pieprzy czy wanilia

Misia i Jej blog Food Heaven

Myniolinka i Jej blog Moje słodkie impresje

Nina i Jej blog Nina w kuchni

Oczko i Jej blog Bełkoty oczka

Oczko raz jeszcze

Ja

Ja raz jeszcze

Ja po raz trzeci

Pinkcake i Jej blog Trochę inna cukiernia

Pinkcake raz jeszcze

Ptasia i Jej bog Coś niecoś

Ptasia raz jeszcze

Tili i Jej blog Kuchnia Szczęścia

Tili raz jeszcze

Viri i Jej blog Cioccolato Gatto

 

Pozdrawiam ciepło, Olcik vel Olciaky

poniedziałek, 01 lutego 2010

Niespodzianek ciąg dalszy.

Dochodzę do wniosku, ze skoro nieszczęścia chodzą parami, to szczęścia chyba też (:.

Ogromnym zaszczytem jest dla mnie poprowadzenie Weekendowej Cukierni już po raz drugi. A to wszystko dzięki Naszej  kochanej Poleczce, która nie bała się i dała mi tę możliwość.

Nie wiem jak inne gospodynie/ gospodarze, ale ja zawsze mam problem z propozycjami do takich akcji. Długo zastanawiam sie nad nimi , przeglądam ,oglądam, czytam, a w ostatniej chwili i tak wszystkie je zmieniam o 180 stopni :). I tak też było dzisiaj.

Z racji tego, że luty będzie obfitował we wszelkiego rodzaju święta (Tłusty Czwartek, Walentynki, Ostatki) poniżej przedstawię kilka znakomitych propozycji, które idelanie będą wpisywały się w odświętne menu :)

 

Tłusty Czwartek

Pączki!

(Przepisu na nie szukałam baaaardzo długo, chciałam by był sprawdzony i pyszny. By pączki z niego wyszły takie na jakie czeka się cały rok,czyli przepyszne.:)

Pączki bardzo dobre

Przepis pochodzi z książki "W kuchni babci i wnuczki" wyd. Nowy Świat

- 1/2 kg przesianej mąki

- 5 dag drożdży

- 6 łyżek cukru

- ok. szklanki mleka

-szczypta soli

- 5 żółtek

- 5 łyżek masła

- otarta skórka z cytryny

- 1/2 kieliszka spirytusu lub kieliszek wódki

Do nadziewania pączków:
-konfitura z dzikiej róży

Do smażenia:

- ok. 1/2 kg smalcu

1. Drożdże rozprowadzić z łyżką mąki i cukru ciepłym mlekiem.Poczekać, aż wyrosną.

2. Utrzeć żółtka  zresztą cukru.

3. W miseczce połączyć mąkę z drożdżami, utartymi żółtkami, skórką z cytryny, szczyptą soli, spirytusem i wyrabiać.

4. Pod koniec wyrabiania, kiedy już ciasto jest doskonale wymieszane i lekko odstaje od łyżki lub dłoni, dolać stopione masło. Ciasto powinno być dość "wolne", czyli rzadkie, a także delikatne. Zostawić do wyrośnięcia.

5. Wyrośnięte ciasto rozwałkować lekko na grubość palca na wysypanej mąką stolnicy. Wycinać szklanką krążki, na środek nakładać konfiturę z róży. Można nakrywać takim samym krążkiem wyciętym z ciasta. Można też rozwałkować ciasto nieco grubiej i wycinać jeden krążek, który po nałożeniu konfitury różanej zlepiać palcami w jednym miejscu, tworząc jakby pakiecik.

6. Układać gotowe pączki na serwecie posypanej mąką. Pączki zlepiane z jednego krążka kłaść miejscem zlepienia w dół.

7. W dość obszernym naczyniu rozgrzać smalec. Powinien być dość gorący, ale nie palić pączków; sprawdzić moża wrzucając kawałek ciasta, jeśli się lekko, niezbyt gwałtownie rumieni, temperatura jest odpowiednia. Smażyć po kilka pączków na umiarkowanym ogniu nie gwałtownym, lecz i nie za lekkim, aby nie nasiąkały tłuszczem. Po jednej stronie smażyć pod przykryciem, a po drugiej, po przewróceniu pączków przy pomocy patyczka czy widelca, bez przykrycia, wtedy utworzy sie wokół pączka ładna, jaśniejsza obwódka.

8. Po usmażeniu na brażowo, wyjąć pączki, osączyć z tłuszczu ma bibule, posypać cukrem pudrem przez sitko lub polukrować.

 

 

Kawowe makaroniki z czekoladą

(Idealne na koniec Karnawału, przepis cytuję za Fellunią:)

Składniki:

makaroniki:

100g białek (mniej więcej 3)

40g drobnego cukru

200g cukru pudru

120g mielonych migdałów

1 łyżka kawy mielonej lub rozpuszczalnej

 

krem czekoladowy:

100g czekolady

kilka łyżek śmietanki lub oleju, jeśli musimy unikać nabiału

ewentualnie cukier do smaku (bez przesady, makaroniki są dość słodkie, pasuje więc do nich krem nieco bardziej wytrawny)

ewentualnie trochę rumu lub pasującego likieru

 

Przygotowanie:

1. Makaroniki: białka trzeba rozdzielić przynajmniej dzień wcześniej. Trzymamy je przykryte w lodówce i wyjmujemy nieco wcześniej przed przygotowaniem makaroników, tak aby były mniej więcej w temperaturze pokojowej. Podobno to nie żadna magia tylko wtedy nieco wysychają i efekt końcowy jest lepszy. Niektóre przepisy przewidują nawet dodanie nieco białek sproszkowanych ale nie próbowałam bo nie mam tego specyfiku.

 

2. Migdały trzeba zmielić razem z kawą i cukrem pudrem w malakserze na drobny proszek.

 

3. Białka ubić na dość sztywną pianę, dodać drobny cukier i jeszcze chwilę ubijać. Piana ma być sztywna ale nie ma się rwać (to właściwie ogólna zasada odnośnie ubijania piany z białek).

 

4. Teraz będzie najważniejszy krok dla makaroników. Do piany wsypujemy migdały zmielone z kawą i cukrem pudrem i mieszamy wszystko razem łyżką. Mieszana substancja będzie robiła się coraz rzadsza, trzeba uchwycić właściwy moment. Musi być na tyle rzadka, żeby makaroniki się nieco rozpłynęły, ale nie aż tak by były płaskie jak opłatki. Można sprawdzać wykładając trochę masy na talerzyk. Jeśli po wstrząśnięciu talerzykiem masa rozpłynie się na równiutkie, ale wypukłe kółko to jest ok, a jak trzyma krzywy kształt to mieszamy jeszcze 2-3 razy. Jeśli się rozpływa za szybko to jest za późno i zaczynamy od nowa. Moje, jak widać na zdjęciu, są nieco krzywe, zbyt grube a te małe wzgórza od końcówki do szprycowania nie znikły całkiem. To wszystko oznacza, że powinnam jeszcze zakręcić łyżką 2 razy :).

 

5. Można nakładać makaroniki łyżeczką ale łatwiej to zrobić z rękawa cukierniczego. Jeśli nie mamy to bierzemy torebkę ze sztywnej folii i ucinamy jeden róg, też będzie dobrze. Można również zwinąć nieco pergaminu w tytkę. Końcówka do szprycowania musi być okrągła i dość szeroka (mniej więcej 1cm średnicy), jeśli takiej nie mamy to nie bierzemy żadnej tylko szprycujemy wprost z rękawa.

6. Na blachę wyłożoną pergaminem nakładamy okrągłe ciasteczka o średnicy około 3 cm w odstępach około 2-3cm. Jak skończymy to trzeba uderzyć blachą płasko w stół, tak aby makaroniki się nieco rozpłynęły. Z tej proporcji wyjdą 2 blachy ciasteczek.

 

7. Odstawiamy przygotowane blachy na około godzinę do obeschnięcia. Nagrzewamy piekarnik do 160°C, wstawiamy ciasteczka i pieczemy przez jakieś 15 minut. Potem wyjmujemy i odstawiamy do wystygnięcia. Dopiero potem odklejamy je od papieru (ciepłe mogą się rozwarstwić).

 

8. Krem czekoladowy: czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej razem ze śmietanką lub olejem. Można dodać rum lub likier, wymieszać aż krem będzie gładki i odstawić do przestygnięcia.

 

9. Nakładać odrobinę czekolady na ciasteczka i sklejać je parami. W międzyczasie można zaparzyć kawy lub herbaty, tak aby nie tracić czasu jak już będą gotowe.

 

Uwagi: zamiast kawy można użyć kakao, zielonej herbaty lub innych sproszkowanych substancji smakowych. Często dodaje się też barwniki spożywcze dla uzyskania pojechanych kolorów makaroników, przy czym one również powinny być w proszku a nie w płynie, żeby nie rozcieńczać masy makaronikowej. Nadziewamy ulubionym kremem, zazwyczaj pasującym kolorystycznie i smakowo do ciasteczek.

I.. wreszcie trzecia moja propozycja, czyli:

 

coś na św. Walentego- czekolada plus truskawki= afrodyzjaki

 

Czekoladowe bezmączne brownies z truskawkami

 

( przepis podany przez Dorotuś pochodzi z magazynu The Australian Women's Weekly' - flourless hazelnut chocolate cake, od siebie dodałam truskawki)

Składniki:

- 35 g kakao

- 80 ml gorącej wody

- 150 g gorzkiej czekolady, roztopionej

- 150 g masła, roztopionego

- 230 g ciemnego brązowego cukru

- 100 g zmielonych orzechów laskowych

- 4 jajka

- 100 g truskawek (mogą być mrożone)

 

Dodatkowo:

 

- 1 łyżka kakao, do dekoracji

 

1. Kakao wymieszać z gorącą wodą do gładkości. Wlać do niego roztopioną czekoladę, masło, wsypać cukier, orzechy i dodać żółtka. Zmiksować. Dodać truskawki.

 

2. Białka ubić na sztywną pianę. Delikatnie połączyć z czekoladowym ciastem.

 

3. Blaszkę o boku 19 - 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać do niej czekoladową miksturę. Piec w temperaturze 180ºC przez 60 - 70 minut. Przestudzić 15 minut w blaszce, wyjąć na talerz, do góry spodem, zerwać ostrożnie papier. Oprószyć kakao, pokroić na kwadraty.

 

4. Z przepisu wychodzi 1 nieduża blaszka - 9 sycących porcji.

 

Smacznego.

 

Gorąco zachęcam do lutowego pieczenia!

Olcik.:)

środa, 30 września 2009

 

Hejka.

Jestem:D

A więc.. nadeszła ta upragniona chwila.Po wielu przeciwnościach losu.. wielu minutach ?,a może i godzinach spędzonych na obmyślaniu co by tutaj napisać.. Napiszę tylko tyle.

Kochani!

Ogromnie się cieszę,że mogę zaprosić Was do 14 wydania Weekendowej Cukierni  jest to dla mnie i ekscytujące doświadczenie. Miło mi tymbardziej,bo 14 to moja ulubiona liczba,która towarzyszy mi dosłownie od urodzenia.Wszak 14-stego się urodziłam:) Czy to nie jakiś znak?:P

No dobrze,koniec gadania.Czas na moje propozycje:

(Wiem..wiem ,że oczekujecie ich z niecierpliwością,ale jeszcze tylko jedna ,obiecuję! malutka dygresja - Będzie sernik-bo to moje ulubione ciasto, jest tak przewpsaniałe no i można je robić na wiele sposobów,więc mam nadzieję,że nie narażę się Wam,jeśli przytoczę je znowu,choć w innej dla niektórych może zaskakującej wersji?:)

Kruchy sernik z duszonymi jabłkami

Ciasto kruche:

- 200 g mąki

-2 łyżeczki kako

- szczypta soli

- 50 g cukru

- 1 jajko

- 100g zimnego masła

- 100 g migdałów w płatkach

Masa serowa:
- 500 g twarogu

-125 g cukru

- 50 g mąki ziemniacznej

- 4 jajka

- 2 łyżeczki skórki startej z cytryny

- 200 ml śmietany

Ponadto:

- 5 winnych jabłek

- 4 łyżki miodu

- sok 1/2 cytryny

- 1 łyżeczka cynamonu

1. Mąkę wymieszać z kako,solą ,cukrem i wysypać na stół.W pryzmie zrobić wgłębienie,do środka dodać jajko.Wokół rozłożyć kawałki zimnego masła.Wszystkie składniki posiekać nożem,tak by powstały grudki.Nastepnie całość wyrobić,z ciasta uformować kulę,zawinąć w folię aluminiową i wstawić na ok. 30 minut do lodówki.

2. Piekarnik nagrzać do 180 stp. ( z termoobiegiem 160 stp.) .Ciasto rozwałkować pomiędzy dwoma kawałkami pergaminu na kształt koła,zostawiając brzegi 3-4 cm większe niż wielkość tortownicy ( śr.26 cm). Tortownicę nasmarować tłuszczem i oprószyć migdałami w płatkach.Rozwałkowane ciasto umieścić w tortownicy na migdałach,używając wałka,po czym docisnąć i uformować brzeg.

3. Masa serowa: twaróg zemleć,wymieszać z cukrem,mąką ziemniaczaną,jajkami i skórką z cytryny. Śmietanę ubić na sztywną pianę i dodać do masy,całość ostrożnie wymieszać. Wierzch ciasta wygładzić i piec ok. 60 minut w rozgrzanym piekarniu.

4. W tym czasie obrć jabłka,wykroić z nich gniazda nasienne,miąższ pokroić w cząstki. Na patelni skarmelizować miód,dodać jabłka ,całość podlać sokiem z cytryny i dusić ok. 3 minuty.Jabłka posypać cynamonem i rozłożyć równomiernie na cieście.Odczekać ,aż ciasto całowicie wystygnie. Chłodzić w lodówce przez 30 minut.

Smacznego!:)

Pojawiły się pewne wątpliowści co do sernika :

- Jeśli chodzi o wcześniejsze podpiekanie spodu,to nie trzeba. Jabłuszka wraz z karmelem wyłożyłabym na zimny sernik,mają być ciepłe.Dopiero potem wstawiamy ciasto do lodówki.

* przepis pochodzi z pewnej gazetki:P

I coś jeszcze.. będzie:) Z dedykacją dla tych,którzy lubią małe coś-niecoś:)

Rogaliki

Składniki:

- 1 szkl. mleka

- 1/2 kostki masła

- 1/2 szkl. cukru

- 1/2 łyżeczki soli

- 1 łyżka suszonych drożdży

- 3 duże jajka

- 4 i 1/2 szkl. mąki

Do posmarowania:

- 3 łyżki stopionego masła

Nadzienie:

- pełna dowolność,czego dusza zapragnie:) np. powidła śliwkowe,biały serek,gęsty budyń

 

1. Drożdże wsypać do małego naczynia, dodać troszkę mąki i cukru. Mleko podgrzać, aż będzie letnie i 1/4 szklanki zalać drożdże, dobrze wymieszać i zostawić , aż zaczyn zacznie się podnosić.

2. Resztę (3/4 szklanki) mleka zagotować i dodać do niego masło i cukier. Odstawić do przestygnięcia. Następnie wsypać mąkę, dodać rozczyn, jajka , sól i wymieszać, aż utworzy się miękkie ciasto. Wyłożyć na stolnicę i wyrabiać dobre kilka minut, aż będzie gładkie i lśniące.

3. Włożyć z powrotem do miski i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około 1 godzinę , aż podwoi swoją objętość. Podzielić ciasto na 3 części, z każdej wywałkowac koło o średnicy 22 cm (u mnie trochę większe). Posmarować roztopionym masłem, podzielić na 8 trójkątów (ew. nakładać po 1 łyżeczce nadzienia) i zwijać ku środkowi rogaliki. Układać na natłuszczonej blasze , posmarować masłem, przykryć i zostawić do wyrośnięcia.

4. Piec 8 - 10 minut (moje piekły się prawie dwa razy dłużej zanim się zrumieniły) w temperaturze 200 st.C., wyjać z piekarnika i jeszcze gorące ponownie posmarować masłem. Zostawić do wystygnięcia.

Smacznego!:)

Tutaj jeszcze dla początkujących instrukcja zwijania rogalików:)

 

I to by było na tyle;)

Drogie cukierniczki,a może i cukiernicy?

Wraz z Poleczką  jeszcze raz zapraszamy Was do zabawy;-)!

Wspólnie pieczemy w terminie- 2-11 października

Pozdrawiam ,Olcik.

Kochani!

W roli wyjaśnień.

Wczoraj miał być post zapraszający do WC :D ale..  złośliwość rzeczy martwych bywa straszna,wrzesień był dla mnie chyba jakimś double- złośliwym miesiącem,ponieważ  wszystko co mogło (no prawie) się psuło,a w szczególności sprzęty elektroniczne.Począwszy od drukarki do internetu.Tak więc i przedwczoraj zostałam perfidnie odłączona od sieci,więc- jak już się pewnie domyślacie nie mogłam opublikować mojego zaproszenia. A żeby Was udobruchać do popołudnia piszę tę wyjaśniającą notkę,co byście nie myśleli,że coś się stało np. meteoryt spadł na mój komputer.. tfu tfu! oby nie:P

tak więc..

do popołudnia.

Buźka;*

 

Ps: I dziękuję Poleczce za wyrozumiałość!

 

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
Zakładki:
O autorce
Ulubione
Zdjęcia i teksty są mojego autorstwa i podlegają prawu autorskiemu. Zanim skopiujesz - zapytaj! * Jeśli chcesz umieścić mój przepis na swoim blogu, proszę podaj do niego link.
Tagi
zdrowa żywność