Blog o ciastach,ciasteczkach i innych słodkościach przygotowywanych przez młodą kuchareczkę

deserek:)

czwartek, 22 kwietnia 2010

Kupuję pierwsze w tym roku truskawki, kwietniowe. Choć obiecywałam sobie, że poczekam do tych prawdziwych, polskich, późnomajowych przełamałam się. Planuję zrobić tartaletki z budyniem zwieńczone utęsknionymi owocami.

Truskawki? można rzec truskawy!Od sprzedawczyni dowiaduję się, że pochodzą z Turcji. Wielkie, dorodne, odpowiednio pachnące. W smaku? Mogą być.. ale to jeszcze nie te prawdziwe.

Apetyt na truskawki został częściowo uśpiony.


Deser truskawkowy cias teczkowo-jogurtowy

składniki na 1 porcję:


- garść truskawek

- 1 łyżka cukru brązowego (można to regulować wedle uznania)

- kilka łyżek  gęstego jogurtu (np. greckiego) bądź gęstej  śmietany

- około pięciu ciasteczek np. digestive ( ja użyłam pierniczków Pepparkakor)

 

Truskawki rozgniatamy. Wkładamy część na dno pucharka lub wysokiej szklanki, posypujemy cukrem, następnie nakładamy część jogurtu i tak na zmianę do zapełnienia całego naczynia.

Smacznego!:)

Miłego wieczoru Wam życzę, Olcik.

wydrukuj przepis

poniedziałek, 22 marca 2010

Czy wiedzieliście, że Napoleonka to poprostu inaczej Kremówka?

"ciastko złożone z ciasta francuskiego, przełożonego kremem waniliowym lub budyniem, zazwyczaj posypane cukrem pudrem. Nazwa ta jest używana na terenie Galicji (m.in. w Krakowie); w Warszawie i Wrocławiu używa się określenia napoleonka (podczas gdy w Krakowie napoleon to inny rodzaj ciastka ? z bladoróżowym kremem z białek)."

Nie.. ja bym się z tym nie zgodziła:)

Dla mnie Napoleonka to ciastko z wierzchem i spodem z ciasta francuskiego przekładane kremem budyniowym,a Kremówka to ten sam wierzch i spód, ale zupełnie inny krem-  z bitą śmietaną.

To już moje drugie spotkanie w kuchni z Ilką:), gdy dobre 2 tygodnie temu wspomniałam jej, że zamierzam zrobić Napoleonkę z entuzjazmem chciała mi towarzyszyć,  a brzmiało to mniej więcej tak "..W takim razie ja się do Ciebie dołączam:) bo jeszcze nigdy nie piekłam kremówki".

A oto moja deserowa wersja kultowej Napoleonki. Przy okazji robienia tejże właśnie wypróbowałam dwa przepisy na masę budyniową, podaję ten lepszy (nieco zmieniony przeze mnie), dodatkowo zrobiłam ją w dwóch wersjach deserowej oraz zwyczajnej.Myślę jednak, że ta pierwsza jest dużo ciekawsza i szybsza, dlatego też ją tutaj pokazuję:))

EDIT: Moje zmiany polegają na tym, że gotowy krem na Napoleonkę przekładamy do szklaneczek tudzież pucharków, a ciasto francuskie tniemy na kwadraty za pomocą nożyczek i posypujemy cukrem pudrem. Podajemy lekko schłodzone lub nie;)

Smacznego!:)

Myślę, że to fajna propozycja do:

Podziękowania serdeczne dla Kuchareczki współpracującej:*

Ps: Zapraszam do Galerii Chleba na Kogucika;)


wydrukuj przepis

 

środa, 25 listopada 2009

Ostatnio mam wrażenie,że wszystko już było, i pogoda,i pałka z fizyki,i nauka po nocy,i czerwony sweter,i kanapka z jajkiem. Brak weny również:-)

Potrzebuję przestrzeni i nowości,takiej nieodkrytej ,nieprzewidywalnej i niosącej ze sobą lepsze jutro.

Chyba muszę posprzątać w swoich manatkach.

 

To co ,to może gruszeczka?

Gruszki a'la Piękna Helena

( moja wersja)

3 gruszki (np. Konferencje)

20 dkg dobrej jakości czekolady (osobiście dodałam czeko-dżem:)

2 szklanki wody

odrobinka soku z cytryny

garstka płatków migdałowych

cukier trzcinowy

 

1. Gruszki umyć,obrać,przekroić na pół,usunąć nasiona.Do wody wsypać cukier,ugotować na syrop,włożyć do niego gruszki i gotować ok.10 min.

2. Miękkie gruszki wyjąć,oziębić.Czekoladę rozpuścić z niewielka ilością wody.

3. Wyjmujemy talerzyk i kładziemy na nim gruszkę.Ową gruszkę polewamy czekoladą oraz dekorujemy płatkami.

Smacznego:)

niedziela, 22 listopada 2009

 

Jesiennie- tak pachnie

Promiennie-tak wygląda

Słodko-kwaśno i soczyście- tak samakuje

.. jabłko,jabłuszko! Nasze polskie,dorodne i całoroczne,choć właśnie teraz najlepsze! U-k-o-c-h-a-n-e!

(-:

doskonałe na podwieczorek,deser czy też drugie śniadanie;).

 

Jabłuszko pod jogurtową pierzynką*

( przepis na jedną porcję)

- połowa jabłka

- 2 łyżki jogurtu greckiego

- szczypta cynamonu

- garstka musli

- łyżka miodu

1. Jabłuszko obieramy,kroimy i wkładamy do ramekina,posypujemy musli.

2. Dwie łyżki jogurtu greckiego łączymy z miodem i wylewamy na jabłko,wszystko posypujemy cynamonem i zapiekamy w piekarniku przez około 25 minut w 170 stp. - aż pojawi się złota skorupka:)

Smacznego:)

* nazwa moja,a podobny deserek ujrzałam kiedyś u Kuchareczki i wiedziałam ,że długo nie będzie musiał czekać;)

Po raz pierwszy mam zaszczyt wziąć udział w:

sobota, 26 września 2009

'Jesienią, jesienią

Sady się rumienią;

Czerwone jabłuszka

Pomiędzy zielenią.

 

Czerwone jabłuszka,

Złociste gruszeczki

Świecą się jak gwiazdy

Pomiędzy listeczki.

 

— Pójdę ja się, pójdę

Pokłonić jabłoni,

Może mi jabłuszko

W czapeczkę uroni!

 

— Pójdę ja do gruszy,

Nastawię fartuszka,

Może w niego spadnie

Jaka śliczna gruszka!

 

Jesienią, jesienią

Sady się rumienią;

Czerwone jabłuszka

Pomiędzy zielenią.

M.Konopnicka "Jesienią"

Nic nie dodam i nic nie ujmę,wiersz z dzieciństwa.

Dziś Dzień Jabłka,jabłkowo będzie i u mnie:) a co!

Proszę się więc częstować,bo mam pieczone jabłuszko,kto chętny?



 

Pieczone jauszko

- 1 duże,twarde jabłko (dałam odmianę Delikates przez co nie było tak zwarte jak być powinno)

- łyżeczka cukru trzcinowego,może być także miód

- szczypta cynamonu

- szczypta przypraw do piernika

- orzechy włoskie

- do dekoracji np. konfitura morelowa

1. Jabłka obieramy,usuwamy w miarę możliwości gniazda nasienne.Odkrajamy 1/4 jablka ,tzw."czapeczkę" i  lekko wydrążamy (chodzi o to by zmieściły się orzechy i cukier).Posypujemy cynamonem i przyprawami do piernika. Przykrywamy "czapeczką".

2. Zapiekamy w 180 stp. przez około 20 minut. Podajemy udekorowane kleksem konfitury lub lodów śmietankowych.I cieszymy się smakiem jesieni.

Smacznego:)

Moje jabłko bierze udział w :


wtorek, 15 września 2009

Z lekkim opóźnieniem dotrzymuję swojej obietnicy:)

a więc..

Clafoutis! .. ze śliwkami:)

Clafoutis to zapiekany deser na bazie ciasta przypominającego naleśnikowe.Nazwa pochodzi od słowa "clafir",czyli wypełniać - w tym przypadku owocami.Tradycyjnie w rodzimym regionie clafoutis,Limousin,bohaterami są słodkie,ciemne wiśnie.

Podaję wariant z sezonowymi śliwkami,ale do ciasta można wykorzystywać również jabłka ,gruszki,żurawinę czy morele.

Przygotuj około kilograma oczyszczonych z pestek ,dojrzałych śliwek,ułóż je w formie dobrze wysmarowanej masłem. Ubij 3 jaja z cukrem,dodając łyżkę miękkiego masła,mąkę i mleko,tak żeby uzyskać konsystencję gęstawego ciasta naleśnikowego. Aby ciasto było lżejsze,można dodać 2 łyżki alkoholu: wódki lub kirszu,ja dałam rum. Ciastem zalej owoce i piecz w dobrze nagrzanyjm piekarniku ( do 180 stp.) przez ok. 40 minut. Ciasto najpierw intensywnie rośnie,później opada. Podawaj grubo posypane cukrem pudrem,na ciepło lub schłodzone. Zapach wydobywający się z piekarnika podczas pieczenia-bezcenny.

Smacznego:)

Ps: U Nas zdania były podzielone,ja odebrałam ten deser dość pozytywnie.Babcia,ciocia i wujek byli zachwyceni,natomiast mama już mniej.

a... jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej,kilnijcie tu :).

 

niedziela, 28 czerwca 2009

I wreszcie mogę odetchnąć. Szkoła wybrana,egzaminy z angielskiego poszły dobrze.Mam wakacje,prawdziwe wakacje:).Przede mną 65 wolnych dni.Mam nadzieje,że tylko pogoda się uspokoi.Bo już mam dosyć tych ciągłych burz i deszczu,który przychodzi nie wiadmomo skąd.

Powracając do tematu mojego wpisu,czyli Naleśników z babcinymi powidłami -choć

sama "producentka" ostatnio usilnie mi próbowała przetłumaczyć ,że to wcale nie powidła,ale dżem.Ja jednak wiem swoje i dla mnie są to powidła koniec kropka;P.Pomimo tego,że troszkę kwaskowe,to i tak najlepsze,bo bez żadnych tam ulpeszaczy.Sama natura,a raczej "całe dobrodziejstwo truskawek zamknięte w słoiczku":).

Szczerze? Na piątek nie było nic lepszego ,niż naleśniki z powidłami truskawkowymi:) Mniam.

Ps: Jak widać na załączonych obrazkach ,mogę się wreszcie pochwalić zdjęciami z nowego aparatu:)) Ach,co to za cudo - nie aparat,cały czas gotowe podjąć nowe wyzwania ,a staruszek niech spoczywa w spokoju ;-).

Naleśniki z powidłami truskawkowymi

- 1 szkl. mąki pełnoziarnistej

-1 szkl. mleka

- "zakrętka" wody gazowanej

- szczypta cukru

- szczypta soli

- łyżeczka masła

- 2 jajka

- kropelka olejku waniliowego

Dodatek:

- powidła truskawkowe (najlepsze domowej roboty:)

1. Mieszamy najpierw suche składniki,potem łączymy je z mokrymi,wszystko dokłanie mieszamy rózgą i odstawiamy na 30 minut.Następnie smażymy.Przekładamy powidłami.Można dodatkowo dosłodzić cukrem albo miodem,ale nie trzeba.Ja najbardziej lubię takie zwykłe,bez żadnych udziwnień:)

Smacznego!

 

*Przyznam się,że miałam malutki wkład w  produkcji mikstury:)Jaki?

A no taki,że wyrób "etykietek" to moja sprawka:P.

zdrowienatalerzu1

lunchbox_150

Sezon Truskawkowy 1 - 30.VI.2009

wtorek, 16 czerwca 2009

I kolejna moja wariacja na temat truskawek. Znów prościzna,ale ciesząca oko:). Wraz z początkiem truskawkowego sezonu miałam wrażenie,że już mi się przejadły owe owoce i obawiałam się,że trudno mi będzie próbować coraz to nowych propozycji na ich podanie.Myliłam się,bo teraz mogę je jeść na okrągło. A więc..  truskawkowe szaleństwo trwa ! ..  (i miejmy nadzieje,że tak szybko się nie skończy:)

Przepis:

- galaretka poziomkowa

- truskawki ( wedle uznania,Ja dałam duuużo:)

do dekoracji:

-truskawki

-bita śmietanka

- biszkopty etc.

1.Galaretkę przyrządzamy według przepisu,rozlewamy do pucharków.Wrzucamy truskawki.Odstawiamy.

2. Gdy stężeje dekorujemy i ..zjadamy ze smakiem:)

Sezon Truskawkowy 2009

Pela przygotowała podsumowanie:

piątek, 27 marca 2009

Kuchnia Wielkanocna 22.III. - 25.IV.2009

Oskar Pischinger był skromnym wiedeńskim cukiernikiem, żyjącym w drugiej połowie XIX wieku. Niezwykle sobie cenił zalety chrupiących wafelków. Od dawna nosił się z zamiarem zrobienia z nich tortu, ale pomysł wydał mu się z początku tak błahy i zwyczajny, że długo zwlekał, nim go zrealizował. Pischinger kosztował pierwszy kawałek tortu bez przekonania, zastanawiając się, czy rzecz tak prosta znajdzie uznanie klientów. Przy drugim kawałku nie miał już tych wątpliwości, a trzeci wprawił go w euforię. Klienci mistrza Oskara zareagowali natychmiast i zupełnie jednoznacznie. Przed cukiernią zaczęły się tworzyć kolejki, a nowy torcik należało zamawiać z wyprzedzeniem.
Dzieło wiedeńskiego cukiernika wytrzymało próbę czasu. Po dziś dzień, gdy do galicyjskiego domu przyjdą niespodziewani goście, gospodyni w pośpiechu przyrządza „piszyngera”, najczęściej pojęcia nie mając, komu zawdzięcza ten pyszny i prosty deser. Kiedy kolejny raz będziemy go przygotowywać, pomyślmy przez chwilę ciepło o jego twórcy:).

Kiedyś królował-podobno na kinderbalach,dziś jest często przygotowywany od tak.Jego smak jest specjalny - w niczym nie przypomina "kupnych" czekoladowych wafelków. I jakoś tak łatwo jeden po drugim kawałek wchodzi do buzi:P To moja pierwsza propozycja w ramach Wielkanocnej kuchni:).Myślę,że to dobry pomysł,bo przygotowanie nie zabiera zbyt wiele czasu(pomijając oczywiście gotowanie mleka),a smak jest zabójczo dobry!:)Jedna z moich naj słodkości.Przepisów na nią oczywiście jest mnóstwo,praktycznie każda pani domu ma swój.Ja oczywiście również,chyba jeden z najprostszych i najsmaczniejszych,przygotowanie jest banalne.

Należy mieć tylko:

- paczkę wafli(najlepiej tych okrągłych,ale mogą być i te kwadratowe:)

- puszkę słodzonego mleka skondensowanego

- można dodać też garść orzechów,czekoladę,kakao..

Gotujemy mleko przez około 4h na wolnym ogniu w rondelku ,tak aby puszka cały czas była zakryta.

Ugotowanym mlekiem przekładamy wafle,tyle poziomów ile nam starczy mlekaPrzygniatamy je czymś twardym,np.książką:),odstawiamy w chłodne miejsce.Najlepsze na drugi dzień lub trzeci..

niedziela, 22 marca 2009

Miałam wczoraj opublikowac tę notkę ,ale niestety pewne okoliczności mi przeszkodziły,tak więc z lekkim poślizgiem dzisiaj dodaje wpisik:) Otóż drodzy państwo mamy wiosnę! (przyjnamniej tę astronomiczną i kalendarzową:PW Warszawie wczoraj było barrrdzo słonecznie,dziś jest troszkę gorzej,ale co tam.Ważne ,że na talerzu tropiki!:D

Nie wiem czy to dobrze,ale z Hawajami kojarzą mi się najbardziej ananasy i banany,jeśli jesteśmy już przy kuchni.Więc jako wielka fanka naleśników i wszystkich z tym związanych oczywiście upichciłam Naleśniczki z bananmi:D!!! Były cudooowne:D Do ciasta dodałam troszkę za dużo wody gazowanej przez co naleśniki były wyjątkowo kruchutkie.Pyszne.Poprostu niebo, nie poprostu Hawaje! :D hehe .

(na zdjęciu kawałek mojej zacnej osoby:P)

Przepis ( na około 6 nalesników)

- 2 duże banany

- pół szklanki mąki pełnoziarnistej

- 3/4 szkl. mleka

- 1/4 szkl. wody gazowanej

- szczypta soli

- 2 jajka

-  cukier trzcinowy (wedle uznania),Ja dałam około 2 łyżeczek,same banany są już słodkie:)

- dodatki: np. śmietanka lub jogurt naturalny

- masło lub olej do smażenia

1.Oczywiście nie będę nikogo uczyć jak się smaży naleśniki,bo to każdy wie.Dodam tylko,że smażymy banany z dodatkiem cukru na maśle

2.Przekładamy nimi nalesniczki,oczywiście zawijając je jak nam wygodniej:).Podajemy ciepłe z dodatkiem paru platerków świeżych bananów,polane jogurtem lub śmietanką i posypane cukrem -jak kto woli:)

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
Zakładki:
O autorce
Ulubione
Zdjęcia i teksty są mojego autorstwa i podlegają prawu autorskiemu. Zanim skopiujesz - zapytaj! * Jeśli chcesz umieścić mój przepis na swoim blogu, proszę podaj do niego link.
Tagi