|
Blog > Komentarze do wpisu
Marmolada pomarańczowa. Optymizmu ciąg dalszy.Tym razem nie o mnie, tym razem o kimś. O kimś kto inspiruje i sprawia, że każdy nawet zupełnie niedoświadczony kucharz przenosi się w inny świat. Bo gdyby nie ona pewnie długo jeszcze (a może i nigdy?) nie dowiedziałabym się co to jest matcha, tamarynd, labneh, jibneh i wreszcie makagigi!:), że najlepsze pączki to te z przepisu Marii Disslowej, nie zobaczyłabym tak cudnej tarty z czerwonymi pomarańczami, i nie przeczytałabym tylu ciekawych opowiadań o potrawach i nie tylko:) Basiu, dzięki, że jesteś! " To będzie dzień w kolorze pomarańczy", pomyślałam i zabrałam się za robienie pysznej marmolady z przepisu Marty Gessler, a wypatrzonej właśnie u Basi, cytuję więc za nią:)
Przepis na marmolade pomarańczową, nie za slodką, nie za gorzką: 3 wielkie pomarańcze (1.5 kg) 500g jasnego trzcinowego cukru skórka z 1/2-1 pomarańczy sok z jednej cytryny
Pomarańcze obrałam, dokładnie wyfiletowalam (czyli pozbyłam się wszystkich białych części), posiekałam. Uzyskałam tym sposobem 750g pomarańczowego miąższu wraz z sokiem. Pomarańczową masę zasypałam cukrem. Uprzednio dokładnie wyszorowane skórki pomarańczowe zalałam 2 litrami wrzącej wody i gotowałam przez 10 minut. Odcedziłam, ostudzilam. Skórkę z jednej pomarańczy drobno posiekałam w paseczki i dodałam do pomarańczowo-cukrowej masy (z pozostałych skórek robię skórkę kandyzowaną). Doprowadziałam wszystko do wrzenia i gotowałam na średnim, później na małym ogniu do odparowania płynu o połowę (pozostaje około 0.5l marmolady). Na końcu dodałam sok z cytryny. Stosunek cukru do miąższu może spokojnie wynosić 1:1, ja dodaję odrobinę mniej cukru, dłużej się gotuje, wiec aromat marmolady dłużej może nas drażnic, taka tajemnica. Wykorzystuję zazwyczaj skórkę z 1 pomarańczy, ale jeśli ktoś marzy o łagodnej marmoladzie, to wystarczy skórka połowy. Jeśli z kolei ktoś pragnąłby przygotować gorzką marmoladę - nic prostszego - skórki z 2 pomarańczy dodać musi. Smacznego:)!
Ps: No nie mogłam się powstrzymać żeby nie zacytować mojego ulubionego zdania autorstwa Basi, "Jak juz o ostatkowych przysmakach, to dodac musze slow pare o wysmienitym chruscie, chruscie marzen. " poniedziałek, 26 kwietnia 2010, olciaky
TrackBack
Komentarze
2010/04/26 20:07:07
Oj tak, Basia inspiruje i kusi nowymi smakami.
Marmolada jest świetna. Pozytywna. Pomarańczowa. Lubię! ;) Ściskam! 2010/04/26 20:48:04
Nie robiłam jeszcze marmolady pomarańczowej. Jaka ona cudna na Twoich zdjęciach! Dzięki za przepis! :)
2010/04/26 20:56:31
makagigi - mój tata z rozrzewieniem wspomina ten przysmak. :]
a marmolada pomarańczowa na zawsze będzie mi się kojarzyć z najlepszymi w życiu wakacjami - tam to wszędzie - w każdym domu, sklepie, kawiarence. :] 2010/04/26 21:23:12
Wygląda wspaniale i chętnie sama bym spróbowała ale mam pytanie: czy to jest taka marmolada którą można używać do pieczenia np. rogalików? Czy raczej coś ala dżem (która jak wiadomo wypływa z ciasta w czasie pieczenia)? Mieszkam w Holandii i nie mam czym nadziewać rogali dla córki, stąd moje pytanie...
2010/04/26 21:49:47
Olciu, nie wiem co napisac, przyjemnie mi sie zrobilo i az troche niezrecznie :-) Dziekuje Ci przeogromnie za mile slowa, ciesze sie ze Cie zainspirowalam i ze moje opowisci zapadaja w pamiec i da sie cos z nich wykrzesac... Buziak ogromny, marmolada wyglada oblednie, skusilabym sie na lyzeczke, bo juz troszke zapomnailam jej smak :-) :*
2010/04/26 22:03:40
Basiu- no co Ty, kobitko odłóż wszelkie niezręczności na bok:))
Mamko- myślę, że fajnie można było by nią przełożyć roladkę, biszkopt, posmarować ciasteczka, co do rogalików to tak, spokojnie, moja marmoladka nadawała się wspaniale do nadziewania, bo nie "lała się". My delicious- :) staram się Cukrowa- fajne masz wspomnienia, no ja to niestety makagig jeszcze nie próbowałam, chciałam nadrobić w zeszłe Boże Narodzenie, ale w natłoku obowiązków zwyczajnie musiały ustąpić innym ważniejszym wypiekom:-).Ale kiedyś na pewno to nadrobię:) Katarinko- cała przyjemność po mojej stronie, dobrymi przepisami trzeba się dzielić, a ten z pewnością taki jest!:) Ilciu- dziękuję, kochana;* Oliwko- również ściskam i zgadzam się w 100 %!:) Majanuś- :D! Pozdrawiam serdecznie, Olcik 2010/04/26 22:27:20
Fajnie że można tak łatwo zamienić słodką w gorzką - tylko skórki! fajnie :)
2010/04/27 08:03:12
Olciku cudowna ta marmolada:)....wstyd sie przyznać, ze jeszcze nie jadłam pomarańczowej nigdy....wiec może czas nadrobić:) pozdrawiam
2010/04/27 09:19:55
jakie ma kolory ta marmolada , pysznie i optymistycznie wygląda na bank
2010/04/27 10:43:06
Cieszy optymizmu ciąg dalszy :)
i marmolada też cieszy... póki co tylko oczy :) niestety... 2010/04/27 18:11:24
Asiejko- bardzo mi miło:)
Amarantko- oby ucieszyła i język:) Alciu, Atinko- cieszę się:))) Tilli- fakt! Jolanto- ja pierwszy raz jadłam ją w tym roku (dopiero), a po raz drugi już tą swoją:). Gorąco zachęcam do jej zrobienia, bo to najlepsza marmolada pomarańczowa pod słońcem!:D Aniu- aaa.. szczęściaro Ty!:)) Speceage- można kombinować ile dusza zapragnie:) Pozdrawiam, Olcik 2010/04/27 21:43:35
Musi być naprawdę przepyszna ta Twoja słoneczna marmolada. Też uważam, że bloggerki to fajny wynalazek, bez ich rad i doświadczeń pewnie nigdy nie odważyłabym się zrobić na przykład makaroników (a w każdym razie, makaroniki nie miałyby szansy wyjść tak dobrze).
2010/04/28 08:21:17
Karolino- dokładnie, ja na przykład w życiu nie pomyślałabym, że pieczenie chleba może być tak proste i przyjemne;)
Pozdrawiam Cię serdecznie. 2010/04/29 17:50:02
Ten optymizm bardzo mi się podoba :) Ach, jak ja potrzebuję takiej energii......
|
|
Pycha!:)